Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych chce sprawdzić, jakie nastroje panują wśród polskich przewoźników po tygodniu, w którym polscy przewoźnicy jeżdżące do Rosji przestali zarabiać. Jeden dzień przestoju kosztuje naszą branżę transportową ponad 6 milionów złotych - poinformowało RMF FM.


Zezwolenia dla polskich kierowców przewożących towary na terenie Federacji Rosyjskiej straciły ważność wraz z końcem stycznia. To efekt braku porozumienia między rządami obu państw, spowodowany z kolei zmianą rosyjskich przepisów transportowych.


"Ustalenia sprzeczne z umową polsko-rosyjską"


Zasady realizowania przewozów drogowych pomiędzy Polską a Rosją, w tym tranzytu do krajów trzecich, określa umowa międzyrządowa z 1996 r. Jak zwrócił jednak uwagę wiceminister infrastruktury i budownictwa Jerzy Szmit, w grudniu Rosjanie wydali do niej przepisy wykonawcze, które zmieniły sens pojęcia przewozu na rzecz kraju trzeciego.


Nowe przepisy strona rosyjska rozciąga także na towary produkowane w Polsce, np. w firmach zagranicznych. Zgodnie z nowym prawem taki przewóz jest bardzo limitowany. - Te jednostronne ustalenia są sprzeczne zarówno z międzynarodowym prawem przewozowym i umową polsko-rosyjską z 1996 roku. Dla strony polskiej są one nie do przyjęcia - podkreślał w piątek wiceminister na konferencji prasowej.

 

Komisja Europejska nie pomoże

 

KE nie ma zamiaru włączać się w spór dotyczący zezwoleń transportowych na wjazd do Rosji. Unijna komisarz ds. transportu Violeta Bulc powiedziała w czwartek ministrowi infrastruktury i budownictwa Andrzejowi Adamczykowi, że niewiele może zrobić w tej sprawie.

 

̶  Pani komisarz powiedziała, że wierzy w zdolności dyplomatyczne naszych negocjatorów, życzy nam jak najlepszego rozwiązania - relacjonował dziennikarzom przebieg spotkania w Brukseli Adamczyk.


RMF FM, polstanews.pl