Manifestacje, jak twierdzą organizatorzy, odbywają się w ponad 130 europejskich miastach.

 

Przeciwko "najeźdźcom"

 

Uczestnicy manifestacji na placu Zamkowym w Warszawie nieśli flagi i szaliki w biało-czerwonych barwach. W demonstracji udział wzięli przedstawiciele m.in.: Ruchu Narodowego, Młodzieży Wszechpolskiej, Kukiz'15, partii KORWiN i Kongresu Nowej Prawicy, a także środowiska kibicowskie.

 

Prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki wyjaśnił, że manifestacja odbywa się przeciwko islamizacji Europy. - Mówi się nam, wmawia się, że te grupy, które ma przyjmować Polska, to są uchodźcy. Mówimy zdecydowane nie, bo to są najeźdźcy - mówił podczas demonstracji. Dodał, że Europa jest w tej chwili "najeżdżana przez zorganizowane grupy ludzi, którzy chcą zdominować ten kontynent".

 

Na manifestacji narodowców pojawiła się liderka niemieckiej organizacji walczącej z islamizacją Niemiec i Europy (Pegida), Tatjana Festerling.

 

Według Winnickiego Europa Środkowa ma "w miarę dobrą sytuację, bo nie mamy milionów muzułmanów u siebie, tak, jak mają Niemcy". - Niemcy nam zazdroszczą, że jesteśmy państwem tak jednorodnym, jednorodnym religijnie. Bardzo dobrze, chcemy o to dbać. Nie chcemy islamskich dzielnic w Polsce - powiedział dziennikarzom Winnicki po rozmowie z Niemką.

 

 

Manifest polityczny i podpisy pod referendum

 

Organizatorzy warszawskiej demonstracji zwracają się do Prawa i Sprawiedliwości ze swoim manifestem politycznym. Dotyczy on zawetowania decyzji podjętej przez byłą premier Ewę Kopacz w sprawie przyjęcia do Polski ok. 7 tys. imigrantów. - Przeprowadźcie ofensywę na forum unijnym przeciwko tej decyzji. Polska nie chce islamu - zwrócił się do rządu Winnicki.

 

Aktywnie w manifestacji uczestniczy partia Kukiz '15. Formacja zbiera podpisy pod referendum w sprawie przyjmowania uchodźców. Ruch Narodowy twierdzi, że w tym momencie zebrano ponad 100 tys. podpisów.

 

Demonstranci wznosili antyimigranckie i antyislamskie okrzyki, m.in.: "Płacze Anglia, płacze Francja, tak się kończy tolerancja", "Imigrantów tu nie chcemy, Kresowiakom pomożemy", "Każdy Arab niech pamięta, dla nas Polska, to rzecz święta", "Nie czerwona, nie tęczowa, tylko Polska narodowa", "Dziś Warszawa cała krzyczy - nie dla tej islamskiej dziczy".

 

Za pomocą telebimów uczestnicy manifestacji łączyli z innymi miastami, w których odbywały się demonstracje, m.in. z Dreznem i Pragą. W demonstracji wzięło udział blisko 2 tys. osób.

 

W pobliżu manifestacji "Przeciw islamizacji Europy" odbyła się kilkudziesięcioosobowa kontrmanifestacja, zorganizowana przez środowiska lewicowe. Jak mówili jej uczestnicy, celem ich zgromadzenia jest walka z rasizmem. Policja nie dopuściła do kontaktu pomiędzy demonstrantami.

 

"Razem przeciw nienawiści"

 

Manifestujący we Wrocławiu pod hasłem "Razem przeciw nienawiści" wyrażali swą solidarność z uchodźcami. Skandowano m.in. hasła: "Nie brunatna, narodowa, tylko Polska wielokulturowa", "Stop przemocy rasistowskiej", "Solidarność naszą bronią".

 

Jak powiedział Maciej Konieczny z zarządu partii Razem, manifestacja jest protestem przeciwko językowi nienawiści, językowi rasistowskiej przemocy i realnej agresji, która spotyka już wielu ludzi w Polsce. - Musimy pamiętać o tym, że każdy, kto wypowiada się w sposób nienawistny przeciwko uchodźcom, każdy, kto w sposób rasistowski uogólnia całe grupy społeczne, przyczynia się do tej agresji - mówił Konieczny.

 

Jak ocenił, fakt, że język nienawiści jest akceptowalny w debacie publicznej i cynicznie wykorzystywany przez polityków, "sprawił, że agresja jest już na naszych ulicach".

 

Zandberg: "nie" ksenofobii i "nie" sianiu nienawiści

 

Lider partii Razem Adrian Zandberg mówił dziennikarzom, że "trzeba powiedzieć 'nie' ksenofobii, 'nie' sianiu nienawiści".

 

- Uważam za skandal, żeby niemiecka organizacja skrajnej prawicy w porozumieniu z polskimi nacjonalistami wychodziła na ulice polskich miast, by wzywać do nienawiści do mniejszości i do uchodźców. Myślę, że miejsce każdego przyzwoitego człowieka jest tutaj, gdzie mówimy temu 'nie' - powiedział Zandberg.

 

Pegida miała manifestować we Wrocławiu w tym samym czasie w pobliżu - na wrocławskim Rynku. Jednak w piątek organizatorzy odwołali zgromadzenie.

 

W trakcie manifestacji partii Razem pojawiła się kilkunastoosobowa grupa mężczyzn, która skandowała m.in. hasła: "Islam won z polskich stron" i "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę". Policja oddzieliła manifestację kordonem i nie musiała interweniować.

 

PAP, polsatnews.pl