Misiewicz zapowiedział, podkomisja "zajmie się też raportem komisji Jerzego Millera".

 

Zapytany o potrzebę powołania podkomisji, rzecznik MON wyjaśnił, że ani komisja Millera ani "propagandowa" komisja Macieja Laska nie zajęły się "w sposób obiektywny, bez z góry założonej rosyjskiej tezy, badaniem przyczyn katastrofy smoleńskiej".

 

- Te badania powinny rozpocząć się już od zbadania przetargu na remont tupolewa - stwierdził Misiewicz w rozmowie z Jarosławem Gugałą.  

 

"Twierdzimy, że doszło do wybuchu"

 

Odnosząc się do kwestii, że żadne rejestratory nie wykazały wybuchu na pokładzie, gość Polsat News powiedział: - Jeśli chodzi o polską czarną skrzynkę to jej zapis w ciągu ostatnich kilku tygodni udało się odkryć ponieważ był on ukryty przed opinią publiczną, a co innego nam pokazywano ponieważ fragment zastąpiono odczytem wykonanym przez Rosjan. Jeżeli zaś chodzi o tezę dotyczącą wybuchu, rzeczywiście na podstawie materiału dowodowego, którym dysponował zespół, na podstawie wyników badań ekspertów zagranicznych, twierdzimy, że doszło do wybuchu. Dzisiaj zajmie się tym materiałem tak samo, jak materiałem komisji Jerzego Millera właśnie powołana w tej sprawie podkomisja i będzie się tę sprawę wyjaśniać. Nigdy nie zdarzyło się tak, by ktokolwiek w sposób naukowy obalił tę tezę.

 

Według rzecznika, większość członków podkomisji będzie pracowała społecznie. - Pensje pozostałych nie będą przekraczały 10 tys. zł brutto. - dodał Misiewicz. 

 

Rozmowa z rzecznikiem MON Bartłomiejem Misiewiczem

 

 

 

Polsat News