Grupa robocza ONZ ds. arbitralnych zatrzymań rozpatrywała wniosek Assange'a o pomoc. W złożonym dokumencie przekonywał, że czas spędzony w ambasadzie jest właśnie arbitralnym przetrzymywaniem. Założyciel WikiLeaks podkreślał, że został pozbawiony podstawowych wolności, w tym braku dostępu do światła słonecznego, świeżego powietrza, a także do świadczeń medycznych.

 

Orzeczenie grupy skrytykowały natomiast władze Szwecji i Wlk. Brytanii. Jednocześnie brytyjska policja zapowiadała dzień wcześniej, że zatrzyma Assange'a tylko jak opuści teren ambasady Ekwadoru w Londynie.

 

- Odnieśliśmy dziś znaczące zwycięstwo, które wywołało uśmiech na mej twarzy. Teraz przed Szwecją i Wielką Brytanią stoi wyzwanie wprowadzenia w życie wyroku (ONZ) - mówił Assange podczas wideokonferencji z dziennikarzami.

 

O możliwość swobodnego opuszczenia przez założyciela WikiLeaks placówki dyplomatycznej zaapelowały też władze Ekwadoru.

 

Dla jednych ofiara "wyraźnie politycznego prześladowania"

 

- O co oni (Szwecja i W.Brytania) chcą być jeszcze oskarżeni, zanim zaczną naprawiać ten błąd - pytał krajowych dziennikarzy minister spraw zagranicznych Ekwadoru Ricardo Patino. Uznał on Assange'a za ofiarę "wyraźnie politycznego prześladowania". Zapewnił, że w związku z orzeczeniem grupy roboczej ONZ jego kraj analizuje sytuację i stara się przygotować do następnych kroków prawnych i na arenie międzynarodowej.

 

Zadowolenie z decyzji grupy roboczej ONZ wyraziła organizacja Reporterzy bez Granic.

 

- Nakłaniamy brytyjskie i szwedzkie władze, aby uwzględniły decyzję grupy roboczej ONZ ds. arbitralnych zatrzymań, a przynajmniej żeby nie podważały wyników pracy tego komitetu, który zajmował się (do tej pory) w znacznym stopniu okropnościami popełnianymi przez despotyczne państwa - napisała organizacja w oświadczeniu.

 

Zaapelowała też do władz USA o uznanie decyzji grupy ONZ.

 

Dla innych przestępca

 

Od lata 2012 roku Assange przebywa w ambasadzie Ekwadoru w Londynie. Australijczyk schronił się tam, aby uniknąć ekstradycji do Szwecji, gdzie jest poszukiwany w związku z podejrzeniem napaści seksualnej i gwałtu; Assange zaprzecza zarzutom. Twierdzi, że obawia się, iż w razie ekstradycji do Szwecji zostanie wydany władzom amerykańskim w związku z ujawnianymi przez WikiLeaks tajnymi dokumentami, m.in. dotyczącymi operacji wojskowych USA w Iraku i Afganistanie oraz tysiącami depesz dyplomatycznych amerykańskich misji na całym świecie.

 

Od chwili udzielenia mu azylu w ekwadorskiej placówce Assange nie opuszcza znajdującego się w centrum Londynu budynku. Na jego potrzeby jedno z biur przerobiono na apartament, w którym Australijczyk mieszka, pracuje i przyjmuje gości.

 

PAP