NIK kontrolowała realizację zadań przez Narodowy Fundusz Zdrowia w 2014 r. Według kontrolerów,  średni czas oczekiwania na świadczenie zdrowotne wydłużył się w porównaniu z 2013 r. we wszystkich badanych rodzajach świadczeń medycznych. Niechlubny prym wiodło według raportu pięć poradni ambulatoryjnych - okulistyka, tomografia komputerowa, kardiologia, chirurgia urazowo-ortopedyczna, neurologia - w tych przypadkach wzrost wyniósł od 21 proc. do blisko 35 proc.

 

106 dni oczekiwania na wizytę u kardiologa

 

Zdaniem kontrolerów, średni czas oczekiwania na świadczenie, o jakim byli informowani pacjenci w chwili zapisu, wynosił: w poradniach okulistycznych - 88 dni, kardiologicznych - 106 dni, chirurgii urazowo-ortopedycznej - 60 dni, neurologicznych - 64 dni.

 

Dane te różniły się od informacji podawanych przez NFZ, który wykazywał konieczność oczekiwania w poradniach okulistycznych 53 dni, w poradniach kardiologicznych - 97 dni, na chirurgii urazowo-ortopedycznej - 34 dni, a w poradniach neurologicznych - 39 dni.

 

Warmińsko-mazurskie bez geriatrów, w Opolskiem jeden onkolog dziecięcy

 

Z raportu wynika też, że na terenie części województw w ogóle nie było lekarzy określonych specjalności; np. w zakresie immunologii klinicznej brakowało lekarzy w województwach: lubuskim, opolskim, podkarpackim, warmińsko-mazurskim i zachodniopomorskim. Z kolei żaden geriatra nie udzielał świadczeń w ramach NFZ w woj. warmińsko-mazurskim.

 

Zdarzało się także, że pojedynczy specjaliści mieli pod opieką całe województwo. Np. w województwie lubelskim podpisano kontrakt z czterema ginekologami onkologicznymi, a w opolskim z jednym onkologiem/hematologiem dziecięcym.

 

Kontrolerzy wskazują, że tylko w jednym województwie (pomorskim) zakontraktowano wszystkie osiem rodzajów analizowanych świadczeń zdrowotnych w lecznictwie szpitalnym. Pacjenci pozostałych 15 województw z części świadczeń, których nie zakontraktowano na ich terenie, musieli korzystać w innych regionach.

 

Resort o kolejkach: za mało pieniędzy, brak kompleksowej opieki

 

 - Bezpośrednie przyczyny kolejek to z jednej strony ograniczenia finansowe związane z wysokością środków, którymi dysponuje NFZ oraz niewystarczająca liczba lekarzy. Przede wszystkim należy więc zwiększyć środki przeznaczane na działanie systemu - tłumaczy rzeczniczka resortu zdrowia Milena Kruszewska.

 

Według ministra Konstantego Radziwiłła, kwoty przeznaczone na opiekę zdrowotną powinny wzrosnąć co najmniej do poziomu 6 proc. PKB. Z kolei w celu zwiększenia liczby lekarzy ministerstwo planuje od 2016 r. podwyższenie o 20 proc. limitów przyjęć na studia lekarskie w języku polskim.

 

- Problem nasila brak koordynacji leczenia, dlatego jednym ze sposobów na skrócenie kolejek powinno być finansowanie przez płatnika nie pojedynczych wizyt u lekarza specjalisty czy badań, tylko kompleksowej opieki nad chorym - przekonuje Kruszewska. Zaznacza, że na długość kolejek wpływają również kwestie organizacyjne i z tego powodu resort chce zwiększyć uprawnienia lekarzy rodzinnych.

 

NFZ oszczędza i źle wydaje pieniądze

 

Według NIK, istnieje możliwość poprawy dostępu do świadczeń zdrowotnych w ramach środków, którymi NFZ już dysponuje. "Pełne wykorzystanie środków przewidzianych w planie finansowym na świadczenia, a także poprawa narzędzi służących wykrywaniu nieprawidłowości pozwoliłyby na skrócenie czasu oczekiwania na udzielenie poszczególnych świadczeń.

 

"W ostatnim zbadanym roku - 2014 - Fundusz nie wykorzystał blisko miliarda dwustu milionów zł przewidzianych w planie na pokrycie kosztów świadczeń" - zaznaczono w raporcie.

 

Wskazano również na luki w systemie informatycznym i mało skutecznym eliminowaniu nieprawidłowości. Kontrolerzy znaleźli np. 274 przypadki wydatkowania przez Fundusz (w latach 2009-2014) pieniędzy na kilkukrotną ekstrakcję wyrostka robaczkowego lub pęcherzyka żółciowego u tego samego pacjenta oraz refundację w 2014 r. cen antybiotyku na podstawie ponad 33 tys. recept zrealizowanych po terminie ważności.

 

PAP