W wywiadzie dla francuskiej stacji radiowej Europe 1 szef resortu bronił również swojej decyzji w sprawie wprowadzenia zakazu protestów w Calais obejmującego "wszelkie grupy, które powodują wzrost napięć, podziałów i przemocy". Jego zdaniem, zamieszki, do których doszło pod koniec stycznia, kiedy po manifestacji poparcia dla imigracji 200 migrantów przedostało się do portu w Calais i część z nich weszła na pokład brytyjskiego promu, pokazały, że ryzyko konfrontacji zwolenników i przeciwników imigracji podczas protestów jest zbyt duże.

 

Tysiące migrantów uciekających przed wojną i nędzą w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie przybyły w zeszłym roku do Calais, skąd na różne sposoby usiłują dotrzeć do Wielkiej Brytanii. Z braku możliwości pokonania kanału La Manche coraz więcej migrantów zostaje w prowizorycznym obozowisku określanym jako "Dżungla", ok. godziny drogi na piechotę od centrum Calais.

 

PAP