Dżungla w Calais, skąd migranci usiłują przedostać się przez kanał La Manche do Wielkiej Brytanii, liczy około 4-6 tys. mieszkańców, żyjących w niehigienicznych,  prowizorycznych warunkach. Mają tam jednak "Teatr Dobra Szansa", założony we wrześniu przez Brytyjczyków Joe Murphy'iego i Joe Robertsona. Pełni on w rzeczywistości różne funkcje, przede wszystkim miejsca spotkań i ratusza.

 

Jak pisze na blogu AFP jej dziennikarz, ludzie marzący o lepszym życiu w Wielkiej Brytanii przybywają do Calais już od dziesięcioleci - co najmniej od ukończenia w 1994 roku tunelu pod La Manche, łudząc się, że przedostaną się do Dover. Od czasu zaostrzenia się rok temu kryzysu migracyjnego brytyjskie władze wybudowały całe mile ogrodzeń wokół portu i wjazdu do tunelu, a uchodźcy i imigranci nadal usiłują wedrzeć się do pociągów Eurostar lub ciężarówek, by pokonać La Manche.


Środowy spektakl może okazać się najśmielszym przedsięwzięciem teatru "The Globe", który rozpoczął światowe tournee blisko 2 lata temu, by w ten sposób uczcić 450. rocznicę urodzin Szekspira. Tournee ma zakończyć w kwietniu w 400. rocznicę jego śmierci.


"Przesłanie sztuki współgra z ponurą aurą dżungli w Calais"


Według Murphy'ego przesłanie sztuki współgra z ponurą aurą dżungli w Calais. Rozdarcie bohatera, który musi podjąć decyzję, "jest tą sytuacją, rzeczywistością będącą udziałem wielu młodych mężczyzn w obozie".


Większość mieszkańców stłoczyła się przed drzwiami teatru, nie mając pojęcia ani o Szekspirze, ani księciu duńskim Hamlecie. Wręczano im streszczenie sztuki po angielsku i w innych językach, perskim i pasztuńskim.


Do tej pory londyński teatr, który pokonał podczas tournee 150 tys. mil, odegrał "Hamleta" w ponad 150 krajach, gdzie obejrzało go ponad 100 tys. ludzi. Obejrzeli go widzowie w Bhutanie, Nepalu, Korei Południowej i Japonii, a spektakle w większości były darmowe dla lokalnej publiczności.


W październiku 2014 r. UNESCO objęło tournee teatru swoim patronatem.


PAP