- Nie spodziewamy się, że wrocławski sąd odmówi – powiedziała polsatnews.pl rzeczniczka Naczelnej Izby Lekarskiej Katarzyna Strzałkowska.


Urodziła nie swoje dziecko


Sąd ma zająć się wnioskiem rzecznika odpowiedzialności lekarskiej w Szczecinie prof. Jacka Różańskiego  o ukaranie lekarza nadzorującego pracę Laboratorium Wspomaganego Rozwoju szpitala w Policach. W 2013 roku doszło tam do fatalnej w skutkach pomyłki. Nasieniem mężczyzny zapłodniono komórkę jajową, która należała nie do jego żony, ale do innej kobiety. W efekcie żona urodziła dziecko męża, ale nie swoje.


W dodatku okazało się, że urodzona dziewczynka cierpi na chorobę genetyczną, ma też inną grupę krwi niż rodzice. Wady genetyczne, która ma dziecko nie występowały wcześniej w rodzinach rodziców, więc para na własną rekę zrobiła badania DNA – i wtedy dowiedziała się o błędzie przy in vitro.


Prof. Różański podczas swojego postępowania stwierdził, że w polickiej klinice miały miejsce liczne nieprawidłowości. Wskazywał m. in. na błędy w procedurach. W rozmowie z TOK FM podkreślił, że "tak bardzo skomplikowaną procedurę wykonywała tylko jedna osoba i nikt, dosłownie i w przenośni, nie patrzył jej na ręce".


Prokuratura zawiesiła postępowanie


Sprawą zajmowała się również szczecińska prokuratura, która początkowo odmówiła wszczęcia śledztwa. Od decyzji prokuratora odwołali się rodzice dziecka, a sąd nakazał prokuraturze podjęcie działań.

 

Po zgromadzeniu zeznań świadków i dokumentacji medycznej postępowanie zostało zawieszone. Zostanie wznowione po uzyskaniu opinii biegłych z Łodzi: genetyka, ginekologa i chirurga dziecięcego. Ich zadaniem będzie ustalenie, czy błąd polegający na zamianie komórek jajowych doprowadził do narażenia zarówno matki jak i dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia, bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

 

polsatnews.pl, tokfm.pl