"Wszystkie kraje europejskie, w których występują komary Aedes (przenoszące wirusy Zika) mogą być zagrożone" - poinformowała Jakab.

 

Zwróciła też uwagę, że do Europy przybyła "pewna liczba" osób zarażonych wirusem Zika, ale że nie doszło do kolejnych zarażeń, ponieważ "komar wciąż nie jest aktywny". Zagrożenie wzrośnie jednak z nadejściem wiosny i lata.

 

 

Najpoważniejsze zagrożenie tego typu od czasu Eboli

 

WHO ogłosiła w poniedziałek, że wirus Zika, szerzący się obecnie w Ameryce Południowej, stwarza międzynarodowe zagrożenie. Poprzednio taki komunikat WHO wydała w 2014 roku w związku z epidemią eboli.

 

Dotychczas walka z tym wirusem polega na niszczeniu przenoszących go owadów, a ludziom zaleca się noszenie chroniących przed ukąszeniami ubrań, korzystanie z moskitier, środków odstraszających komary itp. Z USA dotarł jednak sygnał, że Zika może być przenoszony drogą płciową. WHO wzywa do dalszych badań.

 

Naukowcy podejrzewają, że Zika ma związek ze wzrostem przypadków mikrocefalii (małogłowia) u noworodków oraz z występowaniem rzadkiego schorzenia znanego jako zespół Guillaina i Barrego, który u osób z osłabionym układem odpornościowym może wywoływać paraliż, a w skrajnych przypadkach śmierć. Jak dotąd nie powstała skuteczna szczepionka przeciw temu wirusowi.

 

U kobiet ciężarnych Zika może przedostać się do płodu, wywołać wady wrodzone, a nawet doprowadzić do śmierci dziecka.

 

PAP