Zakażenie potwierdziło Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom, amerykańska agencja federalna, która wchodzi w skład Ministerstwa Zdrowia i Usług Społecznych. Pracownicy centrum zaapelowali, aby kobiety będące w ciąży lub starające się o nią upewniły się, że ich partnerzy nie mieli styczności z wirusem.

 

"W oparciu o dane, które posiadamy, najlepszym sposobem uniknięcia zarażenia jest unikanie ugryzień przez komary i kontaktu z nasieniem osoby, która miała styczność z wirusem lub była chora z powodu wirusa" - napisali pracownicy Centrum w liście do angielskiego dziennika "The Guardian".

 

Wirusa do Dallas przywiozła osoba podróżująca do Wenezueli. Osoba zarażona była partnerem seksualnym podróżnika, ale nie wędrowała z nim.

 

Na ten moment nie jest jasne, jak długo wirus może przetrwać w męskim nasieniu po wystąpieniu symptomów choroby.

 

WHO "zaniepokojona"

 

Światowa Organizacja Zdrowia wyraziła w środę zaniepokojenie informacją o zakażeniu wirusem drogą płciową.

 

WHO podkreśliła, że potrzebne są dalsze badania, by ustalić, jak duże jest prawdopodobieństwo przenoszenia wirusa Zika w ten sposób. Dotychczas walka z tym wirusem polegała na niszczeniu przenoszących go owadów, a ludziom zalecano noszenie chroniących przed ukąszeniami ubrań, korzystanie z moskitier i środków odstraszających komary itp.

 

Coraz więcej przypadków małogłowia

 

W Brazylii liczba powiązanych z wirusem Zika podejrzewanych i potwierdzonych przypadków małogłowia u noworodków wyniosła pod koniec stycznia ponad 4000, czyli o około 350 przypadków więcej niż tydzień wcześniej - poinformowało ministerstwo zdrowia tego kraju.

 

Spośród 4783 zgłoszonych od października 2015 roku podejrzeń małogłowia (mikrocefalii) badania pozwoliły wykluczyć 709 przypadków - przekazał resort zdrowia we wtorek czasu miejscowego. Osiem na 10 przypadków małogłowia stwierdzono w biednej, północno-wschodniej części kraju, gdzie Zikę odkryto po raz pierwszy w maju ubiegłego roku. Jedna trzecia potwierdzonych zarażeń przypadła na stan Pernambuco.


Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na razie nie ma dowodów potwierdzających zależność między wzrostem liczby przypadków mikrocefalii a wirusem Zika, a zweryfikowanie takiego związku może potrwać od sześciu do dziewięciu miesięcy.


Będą prace nad szczepionką


We wtorek prezydent Brazylii Dilma Rousseff zapowiedziała, że brazylijscy i amerykańscy naukowcy będą wspólnie pracować nad jak najszybszym wynalezieniem szczepionki, by powstrzymać rozprzestrzenianie się niebezpiecznego wirusa, dotychczas stwierdzonego w 28 krajach obu kontynentów amerykańskich.


WHO wyraziła obawę, że Zika może rozprzestrzenić się także na Afrykę i Azję. Zdaniem organizacji jednym z głównych problemów jest brak niezawodnych testów, które pozwalałyby stwierdzić, czy ktoś jest zarażony. Niepewne wskazania tłumaczą niedokładne szacunki władz w Brazylii, które mówią o 500 tys. do 1,5 mln ludzi zarażonych Ziką. U 80 proc. osób zarażenie przebiega bezobjawowo lub objawia się tylko lekką gorączką, bólem głowy i stawów czy zaczerwienieniem skóry.

 

theguardian.com, PAP