Parszczyński wypadł z piątego piętra, ale kilka metrów pod jego balkonem znajdował się daszek i to na niego spadł polski biegacz.

 

Polak doznał jednak obrażeń całego ciała i w ciężkim stanie trafił do szpitala. Następnie przetransportowano go do Polski. Ma pękniętą bądź złamaną miednicę, pękniętą czaszkę i opuchnięty mózg. Ucierpiały też wątroba i płuca.

 

Hiszpańska policja wykluczyła działanie osób trzecich, uznając zdarzenie jako wypadek. Nie chce jednak informować o szczegółach zajścia.

 

Łukasz Parszczyński to polski atleta i długodystansowiec. Do jego największych sukcesów należą m.in. srebro w drużynie młodzieżowców podczas Mistrzostw Europy w biegach przełajowych w Hiszpanii w 2007 roku oraz 5. miejsce w Halowym Pucharze Europy na 3000 metrów w Rosji rok później.

 

Był podobny przypadek

 

W kwietniu 1990 roku najlepszy wówczas polski maratończyk – 34-letni Bogusław Psujek – wracał nocą do pensjonatu w Szklarskiej Porębie. Po spotkaniu ze znajomymi do pokoju chciał wejść przez balkon.

 

Niefortunnie poręcz, której się trzymał, urwała się, a biegacz spadł z wysokości kilku metrów. Z powodu silnego bólu nie był w stanie samodzielnie się podnieść. Na mrozie leżał kilka godzin, a w wyniku całego zajścia zmarł.

 

jastrzabpost.pl, wspolczesna.pl, przegladsportowy.pl