Jak powiedział polsatnews.pl rzecznik prasowy Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Skierniewicach mł. bryg. Mariusz Wielgosz, kierowca ciężarówki najprawdopodobniej zahaczył o stojący na pasie awaryjnym samochód osobowy. Skoda zatrzymała się w tym miejscu autostrady z powodu braku paliwa. Jadący za tirem autokar firmy Polski Bus nie zdążył wyhamować i uderzył w tył ciężarówki.

 

Kierowca autobusu, 56-letni łodzianin, zginął na miejscu. Ośmiu pasażerów piętrowego autobusu zostało rannych. Jedna osoba była zakleszczona na piętrze pojazdu. Po uwolnieniu została przetransportowana śmigłowcem do szpitala. 

 

Przyczyny wypadku ustala policja i prokuratura. Jeszcze dziś ma zostać przesłuchany Łotysz, kierowca ciężarówki, w którą uderzył autokar.

 

- Zeznania będą składać także dwaj inni Łotysze: kierowca i pasażer tira, który jechał bezpośrednio za ciężarówką, która uległa wypadkowi - powiedział Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

 

Jak dodał, śledczy będą ustalać, dlaczego kierowca ciężarówki uderzył w samochód zaparkowany na pasie awaryjnym oraz czy kierowca autokaru jechał z dozwoloną prędkością i zachował bezpieczną odległość. Prokuratura zamierza powołać biegłych w tej sprawie.

Oprócz zeznań świadków wypadku, śledczy dysponują także nagraniem z kamery umieszczonej na przedniej szybie autokaru.

 

 

 

Fot. Tomasz Imiński/eglos.pl

 

 

Autokarem podróżowały 23 osoby. Pasażerowie, którzy nie ucierpieli zostali przewiezieni do Łodzi zastępczym autobusem.

 

 

 

Na autostradzie utworzyły się wielokilometrowe korki. Zdaniem jednego z naszych użytkowników, od którego otrzymaliśmy zdjęcia zakorkowanej trasy, powodem chaosu było m.in. to, że nigdzie na odcinku między Warszawą a kolejnym zjazdami z A2 nie było informacji o wypadku. Dodatkowym utrudnieniem była kolizja dwóch samochodów około 100 metrów przed zjazdem, na który kierowano wszystkie pojazdy (na zdj. poniżej).

 

 

 

 

 

Zdjęcie główne: Straż Pożarna w Skierniewicach