- Mamy dwa roboty. Pierwszy jest odpowiedzialny za ugotowanie makaronu, a drugi za bulion. Roboty ze sobą współpracują i mogą przygotować danie w ciągu półtorej minuty. Zdecydowałem się umieścić je w restauracji, a nie w fabryce, ponieważ w obecnych czasach w fabrykach pracuje mnóstwo robotów, ale normalni ludzie nie mają możliwości, żeby je zobaczyć. Tutaj jest inaczej - powiedział Liu Jin, właściciel restauracji.

 

Po 30 latach życia w Japonii, gdzie roboty są zdecydowanie popularniejsze niż w Chinach, mężczyzna  zdecydował się otworzyć restaurację w swojej ojczyźnie. Pracę mechanicznych kucharzy, które kosztowały około 150 tys. dolarów, chwalą sobie mieszkańcy Szanghaju.

 

- Dla mnie najważniejszy jest dobry smak makaronu. Gdyby ten był zły, to bym tu nie wracał. Takie roboty to duża nowość. Gdy przychodzi się tu po raz pierwszy, człowiek ma dużo zabawy. Zastanawia się, jak one to robią. Z każdą kolejną wizytą, najistotniejsze staje się to, jak smakuje posiłek - ocenił jeden z nich.

 

AP