Pegida chciała zorganizować manifestację w sobotę w Calais, gdzie ostatnio dochodzi do protestów i konfrontacji między ugrupowaniami skrajnie prawicowymi i skrajnie lewicowymi. Zakaz będzie obowiązywał "tak długo, jak długo utrzyma się napięta atmosfera" - poinformował  w środę szef francuskiego MSW.


Cazeneuve potępił też w środę ugrupowania, które niespełna dwa tygodnie wcześniej doprowadziły w Calais do zamieszek po manifestacji poparcia dla migrantów, która zgromadziła około 2 tys. osób. Poinformował też, że liczba migrantów w Calais spadła do około 3,8 tys. W październiku według lokalnych władz było ich w obozowisku 5,5-6 tys.


Demonstracja we Wrocławiu


Niemiecki ruch Patriotyczni Europejczycy Przeciwko Islamizacji Zachodu (Pegida) przeprowadził 23 stycznia w Czechach rozmowy z podobnymi ugrupowaniami z innych krajów na temat zorganizowania 6 lutego w całej Europie demonstracji antyislamskich. Do inicjatywy Pegidy w tej sprawie przyłączyli się aktywiści z 14 państw, w tym z Polski. W najbliższą sobotę demonstracja Pegidy odbędzie się. we Wrocławiu.


Migranci z Calais próbują przedostać się Wlk. Brytanii


Pod koniec stycznia, gdy migranci wdarli się do portu i na pokład brytyjskiego promu, szef administracji Nord Pas-de-Calais, zaapelował do władz w Paryżu o wysłanie wojska do Calais.


Migranci liczą, że przedostaną się stamtąd do Wielkiej Brytanii. Jednak w ostatnim czasie dużym nakładem sił i środków władze zabezpieczyły zarówno znajdujący się tam wlot tunelu pod kanałem La Manche, jak i obwodnicę prowadzącą do portu, skąd odpływają statki na Wyspy.


Z braku możliwości pokonania kanału La Manche coraz więcej migrantów zostaje w prowizorycznym obozowisku określanym jako "dżungla", ok. godzinę drogi na piechotę od centrum Calais.


W pobliżu znajduje się prowadzony przez władze ośrodek, gdzie codziennie rozdaje się migrantom darmowe jedzenie. Władze regionalne informują, że zmienia się skład mieszkańców obozowiska - o ile wcześniej dominowali Afrykanie, teraz pojawiło się tam wieku Irakijczyków, Irańczyków i Syryjczyków, którzy przyjeżdżają całym rodzinami.


PAP