Przewoźnik rozpoczął odwoływanie lotów już we wtorek. To akt solidarności z ofiarami protestu, który odbył się w pobliżu głównej siedziby linii.

 

Według władz, siły bezpieczeństwa - policja i oddziały Rangersów, paramilitarnej organizacji zajmującej się ochroną miasta - użyły gazu łzawiącego i armatek wodnych, aby zatrzymać strajkujących pracowników poruszających się w stronę głównej bramy portu lotniczego w Karaczi. Jednak Suhail Baluch, przewodniczący zrzeszenia związków zawodowych pracowników Pakistan International Airlines, stwierdził, że "otwieranie ognia do nieuzbrojonych ludzi jest nie do zaakceptowania". Siły porządkowe zaprzeczyły, że użyły broni.

 

Kłopotliwe linie lotnicze

 

Pakistan International Airlines były jednymi z najlepszych linii świata w latach 70. ubiegłego wieku. Od tamtej pory kondycja spółki znacznie się jednak pogorszyła. Przewoźnik jest znany z kiepskiego zarządzania i przerośniętego zatrudnienia.

 

Linie dysponują także szybko starzejącą się flotą i zmagają się z licznymi skandalami - chodzi m.in. o pilotów latających pod wpływem alkoholu czy... bez odpowiednich uprawnień.

 

Pomimo tych kłopotów władze liczą, że linie, które stanowią poważne obciążenie dla budżetu państwa, znajdą nowego właściciela. Prywatyzacja przewoźnika to jedna z obietnic wyborczych rządzącej krajem Ligi Muzułmańskiej Pakistanu i warunek uzyskania pomocy finansowej dla kraju od Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

 

theguardian.co.uk