We wtorek wieczorem jednym z lokali użytkowych na parterze kamienicy przy ul. 3 Maja w Chorzowie wstrzasnęła eksplozja. Początkowo służby, które przyjechały na miejsce, były przekonane, że doszło do wybuchu gazu. Jednak okazało się, że w pomieszczeniu stoi nienaruszona butla gazowa a świadkowie opowiadają o uciekających z miejsca zdarzenia zakrwawionych młodych ludziach.

 

- Na jednej z ulic patrol natknął się na dwóch młodzieńców, w szpitalu znaleźliśmy dwóch kolejnych, którzy sami się do niego zgłosili - mówi polsatnews.pl asp. Justyna Dziedzic z chorzowskiej policji.

 

- Okazało się, że na prośbę najemcy lokal miał być remontowany. W jednym z pomieszczeń zamknęło się czterech młodych ludzi w wieku od  16 do 18 lat. Rozpylili kilka pojemników odświeżaczy powietrza i zaczęli się odurzać. W pewnym momencie jeden z szesnastolatków zapalił papierosa i nastąpił wybuch - opowiada Dziedzic.

 

W wyniku eksplozji nastolatkowie doznali poparzeń III stopnia twarzy, ramion i karku. W wyniku wybuchu wypadło okno jednego z mieszkań. Odłamki szkła wbiły się w karoserię najbliżej zaparkowanego auta.

 

Chorzowscy śledczy dziś i jutro zamierzają przesłuchać nasstolatków.