Kilka dni temu Oddział Chorób Wewnętrznych Zagłębiowskiego Centrum Onkologii Szpitala Specjalistycznego im Sz. Starkiewicza w Dąbrowie Górniczej zawiesił działalność do końca lipca. Powodem jest  brak lekarzy, którymi można obsadzić dyżury.

 

- Niestety, nasz szpital został dotknięty bolączką, która toczy się przez całą Polskę. Nie jesteśmy pierwszym, a na pewno nie ostatnim oddziałem w Polsce, który ma problem z obsadą, jeśli chodzi o oddział chorób wewnętrznych. W tej chwili wygląda to tak, że większość osób, które mają specjalizację bądź rozpoczynają ją, wybierają krótkie ścieżki i decydują się na specjalizacje zdecydowanie węższe, jak diabetologia, kardiologia, gastrologia i inne tego typu dziedziny. Dlatego jest tak duży problem, jeśli chodzi o funkcjonowanie oddziałów ogólnointernistycznych - powiedział Polsat News p.o. dyrektora szpitala Zbigniew Grzywnowicz.


Władze placówki nie wykluczają, że o nowych pracowników będzie trudno, ponieważ młodzi lekarze wyjeżdżają z kraju, a inni niechętnie podejmują pracę w kilku placówkach publicznych jednocześnie.

 

Dwóch lekarzy na 1000 mieszkańców


- Mamy poważny problem z emigracją młodej kadry medycznej za granicę. Wiadomo, że są braki kadrowe w polskiej służbie zdrowia. Brakuje lekarzy pierwszego kontaktu i specjalistów, którzy także wyjeżdżają za granicę - tłumaczy Wasilewski.

 

Według listopadowego raportu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) "Health at Glane 2015" Polska wypada bardzo blado w kwestii jakości i poziomu opieki zdrowotnej na tle innych państw.

 

W krajach OECD jest ich średnio 3,3 lekarzy na 1000 mieszkańców i ta liczba ciągle rośnie. W Polsce wskaźnik wynosi 2,2 lekarzy i utrzymuje się na tym samym poziomie od wielu lat.

 

Nepotyzm w szpitalach

 

Od lat powraca temat odpracowania bezpłatnych studiów, dzięki czemu absolwenci studiów medycznych musieliby zostać w kraju po zakończeniu nauki. Za takim pomysłem opowiada się wicepremier Jarosław Gowin. 

 

Resort zdrowia wykluczył jednak taką możliwość. - Ministerstwo Zdrowia nie przewiduje wprowadzenia obostrzeń związanych z koniecznością odpracowania kosztów szkolenia po jego zakończeniu. Budzi to istotne wątpliwości natury prawnej, m.in. dotyczące nakazu pracy w określonym podmiocie oraz przepisów o swobodzie przepływu osób w Unii Europejskiej - poinformowała polsatnews.pl rzecznik prasowa ministra zdrowia Milena Kruszewska.

 

Przeciwny "odrabianiu studiów" jest także Wasilewski, który wskazuje dwie przyczyny wyjazdu młodzieży: niskie zarobki oraz warunki pracy.

 

- Nie uważam, że rygorystyczne wprowadzenie zwrotu za wykształcenie rozwiązałoby problem. Jestem zwolennikiem stworzenia korzystniejszych warunków do odbywania stażów i robienia specjalizacji. Przyczyną wyjazdów są nie tylko kwestie finansowe, ale i panujące w wielu szpitalach stosunki i zależności - twierdzi.

 

I dodaje: - Jednym z istotnych problemów jest możliwość uzyskania specjalizacji. Nie zawsze decyduje tu poziom wiedzy młodego lekarza, lecz układy towarzysko-rodzinne, jak to do niedawna było w wielu innych zamkniętych zawodach.

 

Praca ciężka, płaca niska

 

Według Macieja Hamankiewicza, prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej, z wykształcenia specjalisty chorób wewnętrznych, absolwenci polskich uczelni medycznych wyjeżdżają z kraju z powodu niskich zarobków. Problem dotyczy również oddziałów internistycznych - takich jak ten, który został zamknięty w Dąbrowie Górniczej.

 

- Przyczyną złej sytuacji interny jest sposób potraktowania przez system finansowania ochrony zdrowia. Z jednej strony jest zatrzymanie migracji Polaków, ale to przede wszystkim anestozjolodzy, patomorfolodzy, specjaliści od chirurgi ogólnej - tłumaczy Hamankiewicz.

 

 

- Trzeba powiedzieć, że choroby wewnętrzne to podstawa. Muszą być w większym stopniu finansowane i doceniane. Przy szpitalach należy odtworzyć przyszpitalne poradnie chorób wewnętrznych, żeby między specjalistą a szpitalem był ktoś, kto może pacjenta obejrzeć w całości i skierować go na dobrą ścieżkę leczenia - dodaje Hamankiewicz i wyjaśnia, że dziś, ktoś, ma ból w klatce piersiowej, może zostać skierowany przez lekarza rodzinnego do wielomiesięcznych kolejek do kardiologa czy pulmonologa, podczas gdy może to być np. choroba refluksowa przełyku.

 

- Udawanie, że tę specjalizację (chorób wewnętrznych - przyp. red.) można zastąpić, jest nieprawdą. Kolejne miejsca pracy specjalistów chorób wewnętrznych zaczynają być puste, bo jest duża dysproporcja płacy pomędzy szpitalnictwem a lecznictwem otwartym. Interniści widząc, jak źle interna jest traktowana, starają się o pracę jako lekarze rodzinni. To wielka krzywda dla Polaków - podsumowuje.

 

Ministerstwo: większe limity przyjęć na studia lekarskie

 

- Konieczne jest kształcenie większej liczby lekarzy. Dlatego Ministerstwo Zdrowia planuje od 2016 r. zwiększyć o 20 proc. limity przyjęć na studia lekarskie w języku polskim - informuje polsatnews.pl rzeczniczka ministra Milena Kruszewska.

 

Jak dodaje, obecnie na jednego lekarza przypada 2,7 tysiąca osób, w wyniku czego może zapewnić swojemu pacjentowi wizytę trwającą tylko 10-15 minut. - To za mało, by zrealizować powierzone mu zadania. W krajach, w których podstawowa opieka zdrowotna funkcjonuje dobrze, na jednego lekarza przypada o tysiąc – półtora tysiąca pacjentów mniej - argumentuje Kruszewska.

 

- Istotnym problemem jest niedobór lekarzy rodzinnych. Dziś w Polsce mamy tylko ok.11 tys. lekarzy specjalistów w zakresie medycyny rodzinnej. Ta specjalizacja dla adeptów medycyny nie jest atrakcyjna. Kiedy ją tworzono, do jednego egzaminu specjalizacyjnego przystępowało po kilkaset osób. W 2015 r., w sesji jesiennej, wystawiono 82 dyplomy specjalizacyjne - informuje rzeczniczka.

 

Według niej, resort, pracuje nad "podniesieniem jakości kształcenia w zawodach medycznych". Planowane są m.in. przywrócenie stażu podyplomowego  oraz reforma systemu specjalizacji, który ma być "bardziej przyjazny dla młodych lekarzy". 

 

Ministerstwo Zdrowia planuje także przygotowanie ustawy o podtsawowej opiece zdrowotnej. - W wielu krajach udowodniono, że dobrze działająca instytucja lekarza rodzinnego daje pacjentowi lepszą opiekę, a systemowi zdrowia – oszczędności. Musi to być lekarz o szerszych kompetencjach, wspierany przez pielęgniarki i opiekunki społeczne. Warto postawić na ten obszar, by racjonalniej wydawać publiczne pieniądze - przekonuje Kruszewska.

 

Jak poinformowała, resort nie przewiduje wprowadzenia obostrzeń związanych z koniecznością odpracowania kosztów szkolenia po jego zakończeniu. - Budzi to istotne wątpliwości natury prawnej min. dotyczące nakazu pracy w określonym podmiocie przez określony czas w aspekcie przepisów kodeksu pracy oraz przepisów o swobodzie przepływu osób w Unii Europejskiej -  wyjaśniła rzeczniczka ministra zdrowia.

 

Internauci: lekarzy jest za mało

 

Zapytaliśmy internautów, czy ich zdaniem w Polsce brakuje lekarzy.

 

W sondzie, którą opublikowaliśmy na portalu polsatnews.pl,  63,8 proc. osób, które wzięły w niej udział odpowiedziało, że lekarzy jest za mało. Przeciwnego zdania jest 36,2 proc. uczestników sondy.

 

polsatnews.pl, Polsat News