Szymański podkreślił, że wizyta jest "powiązana z planami polskich firm, które myślą o rozwijaniu strategii dywersyfikacji dostaw gazu do Polski" i stanowi próbę zarysowania planów w porozumieniu z Norwegią.

 

- Ta sprawa została swego czasu zarzucona przez kolejne rządy. My chcieliśmy do tego wrócić - powiedział Szymański.

 

Dopytywany, czy oznacza to powrót do projektu Baltic Pipe, gazociągu pomiędzy Danią a Polską transportującego gaz z norweskich złóż, odpowiedział, że jest jeszcze za wcześnie, by mówić o kształcie rozwiązań. Dodał, że mogą to być także rozwiązania nowe. - Do tego potrzebujemy dobrego porozumienia biznesowego. Tutaj polityka nie może dyktować wszystkich warunków - zaznaczył Szymański.

 

PGNiG: do budowy gazociągu należy wrócić

 

O powrocie do planów budowy rurociągu, którym Polska mogłaby sprowadzać gaz ze złóż na Morzu Północnym, mówił niedawno Piotr Woźniak, były minister gospodarki, który od 11 grudnia kieruje PGNiG. Jego zdaniem, należy wrócić do tego pomysłu.

 

- To jest rejon, który jest stabilnym źródłem dostaw gazu w Europie od wielu lat. Dodatkowo, projekt budowy rurociągu dającego Polsce dostęp do gazu ze złóż na Morzu Północnym pozwoli GK PGNiG na wykorzystanie naturalnych synergii pomiędzy segmentami grupy. Mam na myśli sprowadzanie na polski rynek gazu, który PGNiG wydobywa na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Taka możliwość byłaby kolejnym argumentem przemawiającym za rozwojem należącego do PGNiG portfela upstream w tym regionie, co zresztą dotychczas wpływało pozytywnie na wyniki firmy - powiedział Woźniak.

 

Projekt Baltic Pipe między Polską a Danią, którym miałby być transportowany gaz ziemny ze złóż norweskich to jeden z dwóch polskich projektów infrastruktury gazowej, które w zeszłym roku otrzymały wsparcie finansowe na prace przygotowawcze z funduszu unijnego "Łącząc Europę". Projekt Baltic Pipe został dofinansowany w wysokości 400 tys. euro.

 

PAP