Do 14. minuty meczu kibice oglądali bardzo zacięty pojedynek i żadna z drużyn nie prowadziła więcej niż jedną bramką. W tym momencie było 6:6, ale Norwedzy aż do 22. min. nie zdobyli kolejnego gola. Była w tym spora zasługa bramkarza Ivana Stevanovica.

 

Dość liczna grupa chorwackich kibiców w pierwszej połowie nie raz skandowała jego imię i nazwisko. Na 8 minut przed końcem połowy było 11:6 dla Choratów, a niemoc Skandynawów przełamał dopiero Kent Robin Tonnesen. Na przerwę zespoły schodziły przy wyniku 15:11.

 

Zryw Norwegów

 

Norwegowie odrobili straty w ciągu 10 minut. W 39. minucie, przy stanie 17:15, Kristian Bjorsten nie wykorzystał rzutu karnego. Jednak w następnej akcji zrehabilitował się i było już 17:16. Ten sam zawodnik w 40. min dobrze wykończył kontrę swojej drużyny (17:17). Chorwaci "obudzili się" w ataku i po siedmiu minutach bez gola, w 42. strzelili bramkę na 18:17.

 

Drużyna ze Skandynawii w efekcie nie zdołała objąć prowadzenia. Decydującym momentem był rzut karny, którego nie wykorzystał Tonnesen (51. minuta). W tym momencie było 23:21, a Chorwaci bardzo szybko powiększyli swoją przewagę. W 56. min, po celnym rzucie Horvata, było 28:21 i sprawa brązowego medalu Mistrzostw Europy została praktycznie rozstrzygnięta.

 

PAP