W czasie pacyfikacji dokonanej zimą 1946 r. spalone zostały wsie Zanie, Zaleszany, Końcowizna, Szpaki i Wólka Wygonowska, zamieszkane przez ludność białoruską wyznającą prawosławie.

 

Pion IPN, który prowadził śledztwo dotyczące pacyfikacji, przyjmuje, że ofiar było w sumie 79, w tym 30 furmanów, z których usług oddział korzystał, przemieszczając się po okolicy. Instytut przyjął kwalifikację prawną zbrodni ludobójstwa. W 2005 r. umorzył śledztwo m.in. dlatego, że po wojnie prawomocnie zakończyło się postępowanie wobec części sprawców, inni już nie żyli, a pozostałych nie udało się ustalić.

 

Modlitwa, żeby taka tragedia się już nie powtórzyła

 

Część niedzielnych uroczystości w Bielsku Podlaskim miała miejsce na cmentarzu, na którym od 2002 roku znajduje się pomnik upamiętniający ofiary wydarzeń z 29 i 31 stycznia oraz 2 lutego 1946 roku z terenu ówczesnego powiatu Bielsk Podlaski. W cerkwiach modlono się nie tylko za ofiary, ale także o to, by podobne wydarzenia nigdy się nie powtórzyły.

 

Z kolei kilka dni temu Rada Miejska Bielska Podlaskiego i rada powiatu hajnowskiego przyjęły stanowiska, oddając hołd ofiarom, w 70. rocznicę tych tragicznych wydarzeń. Na prośbę jednego z radnych swoją opinię dotyczącą projektu uchwały bielskiej rady przygotował białostocki oddział IPN. Napisano w nim m.in., że działania oddziału "Burego" między 29 stycznia a 2 lutego 1946 roku "są jedną z najtragiczniejszych kart historii podziemia niepodległościowego".

 

"Ten krótki, ale niezwykle brzemienny w skutki epizod działalności 3. Wileńskiej Brygady NZW skutkował śmiercią 79 cywilnych osób narodowości białoruskiej, zamieszkujących wschodnią Białostocczyznę" - napisano.

 

Pacyfikacja o charakterze politycznym

 

IPN dodał w swej opinii, że według historyków (nie podaje, o kogo chodzi - przyp. red.) pacyfikacja wsi białoruskich przez oddział "Burego" miała charakter polityczny, a nie narodowościowy czy religijny.

 

Zdaniem IPN, działania te - jak napisano - "niewątpliwie położyły się cieniem na postaci kpt. Burego i jego żołnierzach, którzy mają niepodważalne zasługi w walce z komunistycznym zniewoleniem". "Posłużyły one komunistycznej propagandzie do dyskredytacji całego podziemia, a nade wszystko wyrządziły wielką szkodę powojennym stosunkom polsko-białoruskim na Białostocczyźnie" - dodał w swej opinii Instytut.

 

PAP