Norweska delegacja złożyła protest zaraz po meczu. W sobotę rano go wycofała i wydała oświadczenie.

 

"Analiza zdjęć i zapisów wideo wyraźnie pokazuje, że na boisku przebywało zbyt dużo niemieckich zawodników, w tym dwóch bramkarzy, co nie spotkało się z odpowiednią reakcją sędziów stolikowych. Normalnie powinna to być kara dwóch minut dla Niemiec, co by spowodowało, że przez pięć sekund Norwegia grałaby w przewadze. Jesteśmy zaniepokojeni łamaniem zasad fair play i uważamy, że mecze piłki ręcznej powinny być rozstrzygane na boisku. Pomimo posiadanej dokumentacji, działając w duchu fair play, wycofujemy protest" - napisano m.in. w oświadczeniu.

 

Do zdarzenia doszło tuż po tym, jak Niemcy zdobyli bramkę ustalającą wynik spotkania. Na placu gry jednocześnie przebywali bramkarz oraz zawodnik z pola, który go zastępował podczas decydującej akcji.

 

W niedzielę w finale Niemcy zagrają z Hiszpanią, a w meczu o brązowy medal Norwegia walczyć będzie z Chorwacją.

 

Polska zajęła w turnieju siódme miejsce.

 

PAP