W czwartek ok. godz. 20 mężczyzna wsiadł do samochodu mieszkanki Jeleniej Góry. Sterroryzował ją nożem lub kawałkiem szkła i kazał się wywieźć za miasto.

 

Uciekła i wezwała policję

 

- Kobieta z obawy o własne życie i zdrowie wykonała polecenie napastnika. W pewnym momencie mężczyzna polecił, aby kobieta usiadła na siedzeniu pasażera, a on usiadł za kierownicę. Pokrzywdzonej, wykorzystując sytuację, udało się uciec. O napadzie powiadomiła policję - opowiada portalowi polsatnews.pl podinsp. Edyta Bagrowska z jeleniogórskiej policji.

 

Jeden z patroli zauważył uprowadzony samochód. Jednak kierowca nie reagował na wezwania do zatrzymania. Policjanci ruszyli za nim w pościg. - Na skrzyżowaniu ulicy Wolności i Wojska Polskiego samochód potrącił mężczyznę przechodzącego przez przejście dla pieszych. 37-latek zginął miejscu - powiedziała Bagrowska.

 

Zderzył się czołowo 

 

Uciekający nie zatrzymał się, jechał ulicami miasta pod prąd i w pewnym momencie czołowo zderzył się z innym samochodem. Kierowca tego auta został lekko ranny. 18-latek porzucił auto i zaczął uciekać pieszo. Po chwili został zatrzymany i obezwładniony przez funkcjonariuszy.

 

Badanie alkomatem wykazało, że był trzeźwy. Wyniki badań toksykologicznych krwi pokażą, czy był pod wpływem środków odurzających. Nastolatek usłyszał już zarzuty. Grozi mu do 15 lat więzienia. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.

 

polsatnews.pl