Norweska Federacja Piłki Ręcznej złożyła oficjalny protest dotyczący złamania przepisów przez Niemców w półfinale mistrzostw Europy w Krakowie. Według Skandynawów, w ostatnich pięciu sekundach dogrywki na parkiecie był o jeden zawodnik za dużo.


Europejska Federacja (EHF) ma rozpatrzyć to odwołanie o godzinie 9 w sobotę, a decyzję powinna podjąć do 11.


Do zdarzenia miało dojść tuż po tym, jak Niemcy zdobyli bramkę ustalającą wynik spotkania. Na placu gry jednocześnie przebywać mieli bramkarz oraz zawodnik z pola, który go zastępował podczas decydującej akcji.


Walka do ostatniej sekundy


Spotkanie Niemcy Norwegia było meczem dwóch drużyn głodnych sukcesu, na które przed mistrzostwami mało kto stawiał, że znajdą się w czołowej czwórce. Ostatnie znaczące osiągnięcie Niemców to złoty medal mistrzostw świata w 2007 roku, których byli gospodarzami. W finale pokonali wtedy Polaków 29:24. Z kolei Norwegowie po raz pierwszy stanęli przed szansą bycia na podium wielkiej imprezy.


Niemcy prowadzili w pierwszej części spotkania i do szatni zeszli z wynikiem 14:13.


W drugiej połowie obie strony grały twardo w obronie, a o powodzeniu akcji decydowały niuanse. Niemcy próbowali odciąć od podań najgroźniejszego w ekipie przeciwnej Espena Lie Hansena, ale wtedy w zdobywaniu bramek skutecznie wyręczał go prawoskrzydłowy Kristian Bjornsen. Wynik oscylował cały czas wokół remisu.


W dodatkowym czasie zawodnicy coraz bardziej odczuwali trudy spotkania i grali ostatkiem sił.


W ostatniej minucie przy piłce byli Niemcy, a na tablicy widniał remis 33:33. Pięć sekund przed końcem dogrywki Kai Haefner zdobył decydującego gola.

 

PAP