15 mln zł na uzupełnienie środków na organizację Światowych Dni Młodzieży ma pochodzić ze zmniejszenia wydatków na Najwyższą Izbę Kontroli (o ok. 6,5 mln zł), RPO (o ok. 4,6 mln zł) i Krajowe Biuro Wyborcze (o ponad 3,8 mln zł).

 

Inna z przyjętych zmian zakłada zmniejszenie o blisko 39 mln zł wydatków m.in. Kancelarii Senatu, Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego, NIK, KRRiT, Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, Państwowej Inspekcji Pracy, Instytutu Pamięci Narodowej, Rzecznika Praw Dziecka oraz KRS. Zaoszczędzone pieniądze mają trafić na wydatki bieżące z rezerwy ogólnej budżetu.

 

W sumie więc RPO stracił prawie 10 mln zł

 

Zgłoszone przez PiS poprawki, które zyskały uznanie Sejmu, przewidują odebranie Rzecznikowi, oprócz wspomnianych 4,6 mln zł, także 5,3 mln zł. Pieniądze te mają trafić m.in. do rezerwy ogólnej, na remont drogi i ronda im. ks. Jerzego Popiełuszki w Radomiu, na CBOS oraz remont Kliniki Centrum Stomatologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

 

Budżetu RPO broniła posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz. Jej zdaniem zmniejszenie wydatków Rzecznika uniemożliwi mu wykonywanie konstytucyjnych obowiązków, jakie na nim ciążą, wynikających z umów międzynarodowych.

 

- To jest uderzenie w polską rację stanu, ponowne ośmieszanie Polski na arenie międzynarodowej. Wstyd! Czy tego chcecie? - pytała.     


Przewodniczący komisji finansów publicznych Andrzej Jaworski (PiS) mówił natomiast, że gdyby przeszły wszystkie poprawki opozycji, dotyczące budżetu RPO, to zabrano by mu znacznie więcej, niż proponowało PiS.

 

Ostry spór o 55 mln zł na in vitro

 

- Chcecie dać 20 mln zł Rydzykowi, a jednocześnie bez skrupułów zabraliście wszystkie pieniądze ludziom, którzy potrzebują in vitro – upominał się Bartosz Arłukowicz (PO) podczas głosowań poprawek do budżetu.

 

Podczas głosowań emocje wzbudziła m.in., ostatecznie odrzucona, poprawka autorstwa klubu PO, zgodnie z którą w budżecie o 55 mln zł miały być zwiększone wydatki na program in vitro. O jej przyjęcie apelował były minister zdrowia w rządzie PO-PSL Bartosz Arłukowicz. 

 

- Od kilku dni toczycie państwo kompromitujący spór, komu zabrać 20 mln zł, żeby dać je Tadeuszowi Rydzykowi. Czy zabrać teatrom czy uniwersytetom? Mam do pani premier pytanie: chcecie dać 20 mln zł Rydzykowi, a jednocześnie bez skrupułów zabraliście wszystkie pieniądze ludziom, którzy potrzebują in vitro. (...) Czy pani premier wie, że gdyby te 20 mln zł, które chcecie dać Rydzkowi przeznaczyć na in vitro, to urodziłoby się w Polsce 400 dzieci. 400 szczęśliwych rodzin dokładnie za te pieniądze. Czy pani o tym wie? Mogłaby pani zostać matką chrzestną 400 urodzonych dzieci, ulubienicą Rydzyka pani nigdy nie zostanie - powiedział.

 

Po nim głos zabrał sprawozdawca projektu budżetu, poseł Andrzej Jaworski (PiS). - W odpowiedzi na wystąpienie pana posła Arłukowicza chciałbym przypomnieć, że gdybyście nie marnowali pieniędzy w poprzednich latach, ten budżet miałby także większe możliwości przeznaczenia środków na to, o czym mówicie. Kto wydał 100 mln zł na niepotrzebne referendum? Za te 100 mln zł można by zrealizować całą masę inwestycji - pytał poseł  PiS.

 

Do zarzutu nieuzasadnionych wydatków na referendum odniósł się poseł Kukiz'15 Tomasz Jaskóła.  - Prawo do referendum jest święte i nie można go tknąć - ripostował.

 

Ministerstwo Finansów zaplanowało, że tegoroczny deficyt nie przekroczy 54,7 mld zł. Dochody mają wynieść 313,8 mld zł, a wydatki 368,5 mld zł.

 

PAP