Fotografie ujawniły wzmożoną aktywność na północnokoreańskim polu rakietowym Tongchang-ri na zachodnim wybrzeżu kraju.

 

Raport wpisuje się dyskusję na forum ONZ dotyczącą nowych sankcji wobec totalitarnego reżimu, który 6 stycznia przeprowadził swoją czwartą próbę jądrową. Korea Północna z powodu swojego programu rakietowego i nuklearnego już jest objęta sankcjami, więc w grę wchodzą ewentualne kolejne kary.

 

Poprzedni test rakiety dalekiego zasięgu Korea Północna przeprowadziła pod koniec 2012 roku i z powodzeniem umieściła na orbicie obiekt, który przez ekspertów jest uważany za element prac mających na celu budowę międzykontynentalnego pocisku balistycznego. Północ pracuje również nad miniaturyzowaniem swoich głowic jądrowych. Według ekspertów reżim jest jeszcze daleki od rozwinięcia technologii, który pozwoli umieścić głowicę w rakiecie.

 

USA i Chiny jednym głosem

 

Amerykański sekretarz stanu John Kerry powiedział w środę, że Rada Bezpieczeństwa musi zareagować na ostatni test z bronią atomową Korei Północnej. Szefowie dyplomacji USA i Chin odbyli w tej sprawie ponad czterogodzinne spotkanie w Pekinie.

 

Kerry zwrócił uwagę, że wymiana handlowa między Chinami a Koreą Północną może stać się przedmiotem sankcji nałożonych przez ONZ. Podkreślił jednocześnie, że ewentualnie sankcje nie będą uderzać w mieszkańców Korei Północnej.

 

Chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi zaznaczył z kolei, że Pekin zgadza się na rezolucję w sprawie Korei Północnej, jednak nie godzi się na nałożenie na ten kraj sankcji. - Sankcje nie są rozwiązaniem samym w sobie - powiedział Wang, zwracając uwagę, że nowa rezolucja nie może prowadzić do dalszego wzrostu napięcia na Półwyspie Koreańskim.


Kerry przypomniał, że nałożenie restrykcji na Iran zmusiło władze w Teheranie do rozpoczęcia rozmów ze społecznością międzynarodową. Sekretarz stanu USA uważa, że podobna sytuacja może mieć miejsce w przypadku komunistycznego reżimu w Pjongjangu. - Zdecydowanie dotkliwsze sankcje nałożyliśmy na Iran, który nie dysponował bronią atomową, niż na Koreę Północną, która ma taki arsenał - zauważył Kerry.


Chiny nadal uważane są za głównego sojusznika Korei Północnej. Associated Press zwróciła jednak uwagę, że w ostatnim czasie Pekin zdradzał oznaki zniecierpliwienia polityką Pjongjangu. Według agencji Pekin obawia się konsekwencji załamania się reżimu Korei Północnej, co mogłoby doprowadzić do fali północnokoreańskich migrantów uciekających do Chin.

 

guardian.co.uk, PAP