- Jarosław G. wyjaśnił, iż nie miał samodzielnego dostępu do pomieszczeń (w Pałacu Prezydenckim - red.), w których znajdował się obraz  - powiedzial prokurator Nowak zaznaczając, że wyjaśnienia podejrzanego będą weryfikowane na dalszym etapie śledztwa. Jarosław G. był wieloletnim kelnerem zatrudnionym w Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta. Umowa z nim została rozwiązana w czerwcu 2015 r.

 

Obraz został zabezpieczony przez policję w październiku 2015 r. w domu aukcyjnym, który w czerwcu go sprzedał. Media podawały, że osoba, która go kupiła na aukcji, zwróciła obraz domowi aukcyjnemu. Wcześniej, w kwietniu, dzieło trafiło do komisu.

 

We wrześniu ówczesna szefowa biura prasowego prezydenta Andrzeja Dudy, Katarzyna Adamiak-Sroczyńska, mówiła wcześniej, że o zgłoszeniu sprawy prokuraturze zdecydowano w związku z informacjami, że na portalu aukcyjnym pojawił się obraz, który przypomina brakujący w zasobach kancelarii obraz "Gęsiarka". - Rama jest podobna, obraz jest podobny. Jednak my dysponujemy jedynie zdjęciem katalogowym. Nie mamy w 100 proc. pewności, że jest to ten sam obraz. Ponieważ jednak znalazł się na aukcji, nie mogliśmy zwlekać z zawiadomieniem prokuratury - tłumaczyła.

 

B. szef kancelarii prezydenta Komorowskiego Jacek Michałowski mówił, że "jeśli kancelaria przeszukała swoje zasoby i nie odnalazła zagubionych przedmiotów, musiała to zgłosić do prokuratury". - Słusznie zrobiła. Jeżeli przedmioty zginęły, to trzeba wszcząć śledztwo - dodał. Jak podkreślił, Kancelaria prezydenta Komorowskiego nie podejmowała żadnych kroków w sprawie, bo miała nadzieję, że zagubione przedmioty się znajdą.

 

Śledztwo w tej sprawie od października 2015 r. prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście Północ. Zawiadomienie złożyła Kancelaria Prezydenta Andrzeja Dudy, a sprawa dotyczy kradzieży kilku przedmiotów z Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego, w tym m.in. obrazu "Gęsiarka", innego obrazu, rzeźby oraz miniwieży stereo.

 

PAP