Samorządy niepokoi nie tylko fakt, że na dwa miesiące przed planowanym uruchomieniem programu niewiele o nim wiedzą od strony organizacyjnej.

 

- Prosimy o pilne przekazanie projektów rozporządzeń, bo to one przesądzają o sposobie realizacji tego zadania. Dziś nie znamy tych projektów i nie wiemy, jak się przygotować – powiedział "DGP" Andrzej Porawski ze Związku Miast Polskich.

 

Na wczorajszym posiedzeniu Komisji Wspólnej wiceminister rodziny i pracy Bartosz Marczuk uspokajał, że przedstawiciele ministerstwa zorganizują w całej Polsce szkolenia dla urzędników, którzy będą się zajmować weryfikowaniem wniosków i wypłatami świadczeń. Jak dodał, samorządy są już wyposażone w komórki wypłacające świadczenia rodzinne, dlatego można liczyć na "efekt skali i synergii”.

 

Kolejki po 500 zł w dużych miastach

 

Samorządy bardziej niż niewiedzą zdają się przejmować potencjalnymi kolejkami chętnych. Zwłaszcza w dużych miastach, będzie długa. – To świadczenie będzie dotyczyć minimum 150 tys. dzieci – mówi Katarzyna Pieńkowska ze stołecznego ratusza. Kraków szacuje, że w tamtejszych urzędach o świadczenie ubiegać się będzie ok. 38 tys. rodzin dla ok. 50 tys. dzieci. Z kolei w Toruniu z programu 500+ skorzysta ok. 18 tys. podopiecznych, zaś weryfikacja kryterium dochodowego (ustalonego na pierwsze dziecko przez rząd na poziomie 800 lub 1,2 tys. zł) będzie dotyczyła 5–6 tys. osób.

 

Ustawę o programie 500+ Sejm ma uchwalić jeszcze w lutym.

 

Programem ma być objętych 2,7 mln rodzin w tym 3,8 mln dzieci. Jeśli wejdzie w życie od kwietnia w tym roku kosztować ma

17 mld zł. W przyszłym roku będzie to już 23 mld zł.