Zaledwie w poniedziałek duńska ustawa była tematem debaty na posiedzeniu komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych Parlamentu Europejskiego. Szef duńskiej dyplomacji Kristian Jensen starał się przedstawiać na tym forum swój kraj jako ten, który robi w sprawie uchodźców naprawdę dużo.

 

- Jesteśmy jednym z pięciu państw na świecie, które realizują cele pomocowe ONZ. Przekazujemy na pomoc rozwojową 0,7 proc. PKB - powiedział.

 

Jak przekonywał Jensen, wiele młodych osób szuka lepszych perspektyw w życiu, dlatego w tym roku do UE przybyło 1,5 mln migrantów.

 

- To ogromna presja na nasze kraje - powiedział dodając, że Dania robi bardzo dużo, aby powstrzymać kryzys migracyjny. Zapewniał, że jego kraj w pełni przestrzega przepisów prawa międzynarodowego dotyczących traktowania uchodźców.

 

Klauzula opt-out

 

Dania jest objęta klauzulą opt-out, na mocy której nie musi przestrzegać większości unijnych przepisów dotyczących prawa azylowego. Nie dotyczy jej m.in. dyrektywa mówiąca o warunkach, jakie państwa UE mają zapewniać osobom ubiegającym się o azyl. Zgodnie z prawem międzynarodowym kraj może dokonywać konfiskaty wartościowych przedmiotów starającym się o azyl, o ile jest to działanie "niezbędne i proporcjonalne".

 

Według minister ds. integracji Danii Inger Stojberg takie właśnie są przepisy proponowane przez jej rząd. Jak zaznaczyła, osoba ubiegająca się azyl w Danii musi zadeklarować, czy jest w stanie sama się utrzymać. Na mocy nowych przepisów władze duńskie mają możliwość przeszukania bagażu osobistego i jeśli znajdą jakieś wartościowe przedmioty - zarekwirować je. - To nie znaczy, że odbieramy uchodźcom wszystko - podkreślała Stojberg. - Chcemy stosować wobec nich te same zasady, które stosujemy wobec obywateli duńskich - dodała. Duńska minister wyjaśniła, że jeśli ktoś ma pieniądze w gotówce, to może zatrzymać do 10 tys. koron (1,3 tys. euro), a pozostałe środki są zabierane i przeznaczone na utrzymanie uchodźcy. Zastrzegła także, że wartościowe przedmioty, które mają wartość emocjonalną, np. obrączki, czy pierścionki zaręczynowe nie będą odbierane ubiegającym się o azyl.

 

Ustawa powodem do wstydu?

 

Argumenty duńskiej minister odpierała Birgit Sippel z grupy Socjalistów i Demokratów. Według niej obywatele duńscy, którzy uzależnieni są od pomocy społecznej, mają jakiś majątek. - Takie osoby mają przecież jakieś mieszkanie, mają meble, mają naczynia do gotowania. To jest coś, czego nie mają osoby ubiegające się o azyl - przypominała.  W podobnym tonie wypowiadała się Cornelia Ernst ze Zjednoczonej Lewicy Europejskiej, która zwracała uwagę, że Dania, jeden z najbogatszych krajów Europy, przez długi czas realizowała odpowiednią politykę wobec uchodźców, ale teraz sytuacja idzie w złym kierunku.

 

- Uchodźcy musieli zrezygnować ze swoich domów, o ile je mieli. Zabrali cenne przedmioty, które państwo chcą im skonfiskować. Jak tutaj można mówić o proporcjonalności? Jak to pogodzić z protokołem dotyczącym praw człowieka w sprawie prawa do własności - zapytała. Wypominała również Danii, że obostrzenia mające utrudniać uchodźcom łączenie rodzin mogą doprowadzić do tego, że rodziny będą podzielone przez pięć lat.

 

- Ta ustawa jest powodem do wstydu - ubolewała Bodil Valero z Zielonych. - Ludzie uciekają przed strasznymi wydarzeniami w Syrii i w innych krajach i są źle traktowani w państwach, do których przyjeżdżają - stwierdziła Valero. Cecilia Wikstroem z Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy ostrzegała przed efektem domina, jaki może spowodować obniżanie przez kolejne kraje europejskie standardów dotyczących przyjmowania uchodźców. - Nigdy mnie państwo nie przekonają, że to odpowiedzialne działanie. Jesteśmy najbogatszym regionem na Ziemi i jeśli my nie będziemy w stanie wywiązać się z naszych zobowiązań, to kto ma być w stanie to zrobić? - zapytała.

 

Dania przyjmuje najwiecej wniosków o azyl w UE

 

W obronie duńskiego rządu wystąpiła przedstawicielka frakcji Europejskiej Partii Ludowej Roberta Metsola, która mówiła, że Dania przyjmuje uchodźców w ramach programu przesiedleń i relokacji, choć nie musi. - Dania to jeden z krajów, który przyjął najwięcej w UE wniosków o azyl na głowę mieszkańca - podkreśliła. W sukurs Kopenhadze przyszedł jej też Anders Vistisen z Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, który zaznaczył, że działania, jakie podejmuje Dania to poszukiwanie wyjścia z kryzysu. - Te obszary polityki pozostają w gestii krajowej - ocenił Vistisen.

 

PAP