Lyne protestuje przeciwko nieuczciwym - jego zdaniem - kosztom, które muszą ponosić niezależni twórcy filmowi, którzy chcą produkować swoje dzieła w Wielkiej Brytanii. Prawo zastrzega bowiem, że film nie może zostać wyświetlany w brytyjskich kinach bez certyfikatu BBFC (brytyjskiego urzędu kontrolującego filmy i gry).


Filmowiec obawia się także, że obowiązkowy proces przeglądu filmów prowadzi do ich cenzurowania.


Urząd deklaruje, że obejrzy od początku do końca każdy zgłoszony film.


Lyne zapowiedział jednak, że będzie zbierał fundusze na jeszcze dłuższą produkcję.


Za drogi certyfikat


Koszt zgłoszenia filmu to 101,50 funtów. Do tego dochodzi jeszcze opłata 7,09 funta za każdą minutę filmu. Lyne uważa, że średni koszt filmu to ok. 1000 funtów, a to często za dużo dla niezależnych filmowców.


Pomysł protestu narodził się, kiedy Lyne chciał otrzymać certyfikat urzędu dla swojego filmu. - Kosztowałoby mnie to 867,60 funtów, czyli około 50 proc. całego budżetu dystrybucji - powiedział. Zaznaczył, że kilka świetnych projektów zostało porzuconych przez brak funduszy. - To straszne dla brytyjskiej kultury filmowej - podkreślił.

 

washingtonpost.com

 

Podziel się:
Skomentuj: