Polacy nie mają wyjścia: z Białorusią muszą wygrać, strata punktów do minimum ograniczy ich szanse na wymarzony półfinał do minimum.

 

- Mecz z Białorusią będzie trudny, ale na 95 proc. jestem przekonany, że wygramy - powiedział Kowalczyk zauważając, że kolejny mecz - z Chorwacją - będzie znacznie trudniejszy. I podsumował:

 

 - Jeśli wygramy oba mecze, to najprawdopodobniej z pierwszego miejsca wejdziemy do grupy walczącej o medale.

 

Uwaga na Rutenkę

 

Omawiając walory naszych najbliższych przeciwników Kowalczyk zauważył, że siła białoruskiej drużyny opiera się m.in. na potężnie zbudowanym  Siergieju Rutence (60 proc. skuteczności w ataku).

 

- Należy on do czołowych piłkarzy ręcznych od wielu, wielu lat i nim się dzisiaj nasi obrońcy powinni szczególnie zająć. Jest niebezpieczny, potrafi znakomicie rzucać, świetnie współpracuje z obrotowymi i może rzeczywiście być problemem dla naszej reprezentacji - zauważył Kowalczyk.

 

Warto wspomnieć, że w białoruskiej bramce skutecznością imponuje Wiaczesław Sałdacenka, który został uznany najlepszym bramkarzem pierwszej części turnieju.

 

Koszmarne wspomnienia


Dwa lata temu podczas ME w Danii mecz z Białorusią było horrorem. Polska wygrała 31:30, choć na minutę przed końcem to rywale mieli piłkę i prowadzili. Najpierw w ataku faulował jednak Rutenka, a wynik wyrównał Patryk Kuchczyński. Następnie po nieudanym rzucie Dmitrija Kamyszka wygraną dał Biało-czerwonym Mariusz Jurkiewicz.

 

Wciąż bez Jureckiego

 

Podopieczni Michaela Bieglera do poniedziałkowego meczu przystąpią w takim samym składzie, jak do starcia z Norwegią. Bez Bartosza Jureckiego który wciąż wraca do zdrowia po kontuzji. Niezagrożony jest za to występ Krzysztofa Lijewskiego. Wygrana może sprawić, że za dwa dni zagramy z Chorwacją o awans do strefy medalowej.

 

Początek meczu o 20:30 na antenach Polsatu i Polsatu Sport. Aby zachować szanse na awans do półfinału mistrzostw Europy Polacy muszą wygrać. W sobotę biało-czerwoni przegrali 28:30 z Norwegami.

 

Polsat News