Włodzimierz Czarzasty wygrał w sobotę wewnątrzpartyjne wybory na szefa Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Przemawiając na kongresie po ogłoszeniu wyników mówił, że "to nie jest tak, że ktoś dzisiaj wjedzie na białym koniu do tej sali - niezależnie, czy to będzie białowłosa czy przystojny brunet - i doprowadzi lewicę do zwycięstwa".


Gawkowski ma inną wizję Sojuszu, dlatego też przyznaje, że odczuwa smutek po przegranej. - Moja wizja Sojuszu była bardziej otwarta, kładła większy nacisk na konsolidację - wyjaśnił wiceprzewodniczący w rozmowie z Joanną Górską.


"Partia, która przegrywa, podnosi się i wygrywa"


- Nie chcę mówić o SLD jako o masie upadłościowej - powiedział. Dodał, że "to nie jest tak, że partia polityczna, która przegrywa, nie podnosi się i nie wygrywa". - Lewica ma w Polsce szanse. Ale nie zamknięta, nie sekciarska, a otwarta i wzbogacona o nowych ludzi - dodał.


Zjednoczona Lewica powstała za późno


– Projekt Zjednoczonej Lewicy został rozpoczęty za późno - powiedział Gawkowski. Jego zdaniem działania związane z przygotowaniem kampanii parlamentarnej i blokiem szerokiej lewicy powinny rozpocząć się pół roku wcześniej. - Zabrakło czasu – podsumował wiceprzewodniczący SLD.