- Porażka zawsze się może zdarzyć, ale nie w takim stylu. Zagraliśmy słabo, za miękko i oddaliśmy Norwegom cenne dwa punkty. Być może myśleliśmy, że samo się wygra, ale niestety samo się nie wygrało - powiedział wyraźnie rozczarowany Bielecki.

 

Zawodnik Vive Tauronu Kielce nie może pogodzić się też z tym, że stało się to w obecności własnych, żywiołowo dopingujących kibiców.

 

- To boli, że zagraliśmy poniżej naszych możliwości, w dodatku przed własną publicznością. Powinniśmy być dużo bardziej zmotywowani, a mam wrażenie jakby tej motywacji niektórym zabrakło - podkreślił.

 

Strata punktów była także konsekwencją wielu błędów, które popełniali biało-czerwoni.

 

- Błędów było za dużo, i w obronie i w ataku, i w kontrataku. Norwegom pozwalaliśmy na zbyt dużo. Oni to tylko wykorzystali. Chyba najlepiej, jeśli każdy z nas zrobi po tym meczu rachunek sumienia, bo każdy wie jak zagrał - zakończył Bielecki.

 

Polacy kolejny mecz rozegrają w poniedziałek z Białorusią, a na zakończenie drugiej fazy turnieju czeka ich konfrontacja z Chorwacją, która wysoko przegrała w pierwszym spotkaniu w Tauron Arenie z Francją 24:32. Chorwaci już do przerwy przegrywali sześcioma bramkami, także dlatego, że w bramce Trójkolorowych fenomenalną formą błysnął bramkarz Thierry Omeyer, który zdobył nawet bramkę przerzucając piłką całe boisko.

 

W doskonałej sytuacji ustawili się natomiast Norwegowie. Z kompletem punktów liderują w naszej grupie grającej w Krakowie.

 

zprp.pl/PAP