W skład polskiej drużyny weszli: Andrzej Stękała, Maciej Kot, Stefan Hula i Kamil Stoch, który oddał najdalsze skoki na 134,5 m oraz 132 m. W nieoficjalnej klasyfikacji indywidualnej uplasował się na 5. pozycji. Dobry występ zaliczył także Maciej Kot, który lądował na 130,5 m i 131 m.


W nieoficjalnej klasyfikacji indywidualnej pierwszy był Norweg Kenneth Gangnes, drugi Austriak Michael Hayboeck, a trzeci jego rodak Stefan Kraft. Lider klasyfikacji pucharowej Słoweniec Peter Prevc znalazł się na czwartej pozycji. Zarówno on, jak i jego 16-letni brat Domen w drugiej serii lądowali na 135 metrze.

 

"Stęskniłem się za takimi skokami"

 

Kamil Stoch, zapytany podczas konferencji prasowej czy ten konkurs pozwoli przełamać złą passę, odpowiedział, że ma taką nadzieję.

- Chociaż oczywiście jest to wielka niewiadoma, to wierzę, że otworzy to nową, pozytywną kartę w mojej - naszej - sportowej karierze. Dzisiejszy sukces nie spowoduje jednak, że usiądę w fotelu całkowicie usatysfakcjonowany, wręcz przeciwnie - zmotywuje mnie to do jeszcze cięższej pracy - zapewnił.

 

Dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi dodał, że mimo wszystko takie doświadczenie jak nieudany początek sezonu ma swoje dobre strony: - Da mi może niezbyt miłe, ale bardzo potrzebne doświadczenie, dzięki któremu będą mógł sobie w podobnych sytuacjach jeszcze lepiej radzić.

 

Stoch przyznał, że z jednej strony zakopiańskie konkursy są wspaniałe, a z drugiej bardzo trudne: - Dzisiejszy tym trudniejszy, że nadal walczę o te skoki na najwyższym poziomie. Do tego dochodzi stres spowodowany tysiącami kibiców czekających na trybunach na dobry wynik. A wspaniałe, ponieważ ten doping niesie i dodaje skrzydeł.

 

Poproszony o ocenę pozostałych kolegów z drużyny powiedział, że jako jeden z czwórki, która jak to określił - wyskakała podium - nie chce robić takich podsumowań: - Był to dla nas wspaniały oraz niezwykle potrzebny konkurs. Po tych wszystkich niepowodzeniach daje nam bardzo pozytywną energię i radość na myśl o kolejnych startach. Tego ostatnio bardzo nam brakowało. A indywidualnie to powiem tylko, że jak najbardziej pozytywnie zaskoczył mnie Andrzej Stękała.

 

PAP