Bryant, który po obecnym sezonie zakończy karierę, wystąpi w tym spotkaniu po raz 18.

 

Marcin Gortat z Washington Wizards z 43 tys. 496 głosami był 15. wśród zawodników podkoszowych Konferencji Wschodniej. Przed rokiem jedynego Polaka w NBA poparło 570 tys. 5 fanów - zajął wtedy czwartą pozycję, będąc o krok od debiutu w All Star Game.

 

Oprócz Bryanta, na którego oddano 1 mln 891 tys. 614 głosów, w wyjściowym składzie Zachodu znaleźli się Stephen Curry (Golden State), Russell Westbrook, Kevin Durant (obaj Oklahoma City Thunder) i Kawhi Leonard (San Antonio Spurs), który zadebiutuje w prestiżowym wydarzeniu.

 

Ostatni All Star Game z udziałem Kobe'ego

 

W ekipie Wschodu mecz rozpoczną: LeBron James (Cleveland Cavaliers), który był najpopularniejszym zawodnikiem tej konferencji, Dwyane Wade (Miami Heat), Paul George (Indiana Pacers), Carmelo Anthony (New York Knicks) i Kyle Lowry (Toronto Raptors). Ten ostatni wystąpi przed własną publicznością, gdyż to kanadyjskie miasto 14 lutego będzie gospodarzem spotkania, które dotychczas rozgrywane było wyłącznie w USA.

 

- To będzie coś wyjątkowego, bo ostatni All Star Game z udziałem Kobe'ego - zaznaczył Wade.

 

Częściej niż gwiazdor Lakers - 19 razy - wystąpił w tym meczu tylko legendarny Kareem Abdul-Jabbar, również związany z zespołem z Los Angeles.

 

Walka o grę z gwiazdami

 

Dość niespodziewanie w ostatnich dniach głosowania na czwarte miejsce wśród podkoszowych na Zachodzie awansował gruziński środkowy Dallas Mavericks Zaza Paczulia. Z Leonardem przegrał o nieco ponad 14 tys. głosów. Z kolei ledwie 360 wskazań zdecydowało, że w drużynie Wschodu pojedynek rozpocznie Carmelo Anthony, a nie Hiszpan Pau Gasol z Chicago Bulls.

 

Miłośnicy koszykówki wybierali po dwóch zawodników obwodowych i po trzech podkoszowych z każdej konferencji. Po siedmiu rezerwowych wskażą następnie trenerzy ligowych drużyn. Kibice z całego świata wskazywali swoich ulubieńców na oficjalnej stronie internetowej nba.com, mogli też korzystać z serwisów społecznościowych Twitter, Facebook, Instagram i dwóch serwisów chińskich. Głosy wysyłali również za pomocą telefonicznych wiadomości sms.

 

PAP