Prezes Trybunału Konstytucyjnego profesor Andrzej Rzepliński w rozmowie z dziennikiem "Rzeczpospolita" przypomniał, że 27 kwietnia kończy się kadencja sędziego Mirosława Granata.

 

- I to będzie test na przestrzeganie konstytucji przez marszałka Sejmu i prezydenta - podkreślił prezes Trybunału. - Chodzi o zaprzysiężenie jednego z tych trzech sędziów, którzy zostali wybrani 8-ego października 2015 r. przez poprzedni Sejm, a nie zostali zaprzysiężeni przez prezydenta - dodał Rzepliński.

 

Bezbolesna redukcja liczby sędziów

 

Jego zdaniem, "będzie to relatywnie miękkie rozwiązanie i dobry kompromis, na którym zyskuje każda ze stron". Według profesora Rzeplińskiego należy stopniowo zredukować liczbę wybranych 18 sędziów do konstytucyjnej piętnastki. - Sprzyja temu kalendarz kończenia kadencji przez trzech sędziów jeszcze orzekających - przypomniał Rzepliński.

 

Prezes TK stwierdził w wywiadzie, że Trybunał ma obecnie 18 sędziów. Tylko 12 z nich orzeka, a jest jeszcze trzech sędziów wybranych przez Sejm poprzedni i kolejnych trzech wybranych przez obecny. Gdyby prezydent zaprzysiężył jednego sedziego wybranego przez poprzedni Sejm, to liczba sędziów zmniejszyłaby się do 17. Po wybraniu kolejnych dwóch sędziów w miejsce tych, którym wkrótce skończą się kadencje, Trybunał liczyłby 15 sędziów - tyle, ile wymaga konstytucja.

 

Tymaczasem premier Beata Szydło zaproponowała inny kompromis. Według niej 8 sędziów powinna wskazywać opozycja, a 7 - rządząca większość. Rzepliński tego rozwiązania nie potępia.