- Wszczepione pacjentowi urządzenie ma długość 24 mm, około 6 mm średnicy, waży 1 gram i jest o 90 mniejsze i lżejsze od zazwyczaj stosowanych rozruszników - powiedział dr Przemysław Mitkowski z I Kliniki Kardiologii Szpitala Klinicznego Przemienienia Pańskiego w Poznaniu.

 

Brak elektrody to zaleta

 

- Najważniejsza różnica, poza wielkością, to brak klasycznej elektrody, która jest zawsze najsłabszym elementem wszystkich systemów do elektroterapii. Ona w trakcie życia pacjenta ugina się każdego dnia 100 tys. razy. Zawsze jest ryzyko, że ulegnie złamaniu, że izolacja ulegnie uszkodzeniu, że dojdzie do zakażenia - stwierdził dr Mitkowski.

 

Urządzenie nowego typu, które ma wielkość małej ampułki, tzw. mikrostymulator serca, jest wprowadzane poprzez nakłucie żyły udowej, a nie - jak to się zwykle robi - przez nacięcie skóry pod obojczykiem. - Urządzenie wprowadzane jest do prawej komory serca, tam jest zaczepiane i tam zostaje. Nie ma żadnej części, która wychodzi poza serce - wyjaśnił Przemysław Mitkowski.

 

Wszczepienie w znieczuleniu miejscowym

 

Pierwsze urządzenie zastosowano u mieszkańca Poznania w wieku ponad 70 lat. Cała operacja przebiegła w znieczuleniu miejscowym. Pacjent cały czas był przytomny. Lekarze zaplanowali już na czwartek i piątek kolejne takie zabiegi. Podobną operację zaplanowano też w Zabrzu.

 

- Razem z kolegami z Zabrza przygotowywaliśmy się przez kilka miesięcy do zastosowania tej nowej technologii. Umówiliśmy się, że jednego dnia zabiegi zostaną przeprowadzone jednocześnie w Śląskim Centrum Chorób Serca i w naszej klinice. Czekaliśmy ponad 40 lat, aby idea takiego rozwiązania mogła zostać zastosowana w praktyce klinicznej; aby mogła przynieść realne korzyści chorym - przyznał dr Mitkowski.

 

Nowa technologia, która zastępuje klasyczny stymulator jest zdecydowanie droższa od dotychczas stosowanej. Są jednak przypadki, w których może być niezastąpiona np. u chorych z wysokim ryzykiem wystąpienia powikłań.

 

Pierwsza wszczepienie mikrostymulatora miało miejsce 3 lata temu w szpitalu w Linzu w Austrii. Do dziś urządzenie zostało zastosowane u ponad tysiąca pacjentów na świecie.