Informując członków komisji spraw wewnętrznych w lokalnym parlamencie w Duesseldorfie o działaniach policji w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia 2016 roku, Jaeger zaprzeczył, jakoby jego resort usiłował ukryć zajścia przed opinią publiczną. - To ministerstwo nie ma nic do ukrycia - powiedział szef resortu spraw wewnętrznych.


Polityk rządzącej w Nadrenii Północnej-Westfalii SPD tłumaczył, że władze zdały sobie sprawę z prawdziwej skali wydarzeń dopiero 4 stycznia. 1 stycznia kolońska policja wydała komunikat, w którym była mowa o pokojowym przebiegu sylwestrowej zabawy pod gołym niebem.  


Już 1200 osób poszkodowanych


Policja w Kolonii, Duesseldorfie, Dortmundzie i Bielefeld otrzymała jak dotąd około tysiąca zawiadomień o napaściach w noc sylwestrową. Poszkodowanych jest 1200 osób. Jaeger potwierdził, że większość sprawców pochodzi z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. 


Prokuratura w Kolonii podała we wtorek, że wszczęła dotąd postępowanie wobec 21 podejrzanych, pochodzących z krajów Afryki Północnej; osiem osób przebywa w areszcie śledczym. Zatrzymanym zarzuca się kradzież, rabunek, paserstwo i stawianie oporu policji, a w jednym przypadku - zmuszanie do czynności seksualnych. Dotychczas tylko w jednym przypadku potwierdzono, że doszło do zarzucanego czynu.


W noc sylwestrową przed dworcem głównym i katedrą w Kolonii doszło do masowych napaści seksualnych i rabunkowych na kobiety. Grupki mężczyzn tworzyły sztuczny tłok, osaczały kobiety i napastowały je, a następnie okradały. Zbyt słabe siły policyjne przez wiele godzin nie były w stanie opanować sytuacji.


W poniedziałek do aresztu śledczego trafił pierwszy podejrzany w sprawie napaści w Kolonii. Zatrzymany to 26-letni Algierczyk z ośrodka dla uchodźców w Kerpen pod Kolonią. Przedstawiono mu zarzut napaści seksualnej na kobietę i kradzieży jej telefonu komórkowego.


PAP