Hewitt kilkakrotnie popisywał się efektownymi akcjami. Mimo żywiołowego dopingu licznie zgromadzonej publiczności, niespełna 35-letni zawodnik w całym meczu wyraźnie ustępował Ferrerowi. Czwartkowe spotkanie z trybun oglądali najbliżsi dwukrotnego triumfatora imprez wielkoszlemowych (US Open 2001, Wimbledon 2002) - kamera często pokazywała m.in. jego żonę Rebeccę i trzymającego transparent syna Cruza oraz dwie córki. Spotkanie trwało dwie i pół godziny. Po ostatniej akcji główny bohater nie był zasmucony.

 

- Nigdy nic nie zostawiałem w szatni i z tego jestem dumny. Zawsze dawałem z siebie 100 procent. Odniosłem tyle sukcesów na korcie. Jestem szczęśliwy, że kończę to wszystko tutaj - mówił ze łzami w oczach słynny Australijczyk.

  

W pierwszej rundzie 308. w rankingu ATP tenisista pokonał rodaka Jamesa Duckwortha 7:6 (7-5), 6:2, 6:4.

 

Hewitt zaprezentuje się jeszcze co najmniej raz - w piątek czeka go spotkanie drugiej rundy debla. Partneruje mu rodak Sam Groth.

 

Organizatorzy Australian Open, w którym słynny zawodnik bierze udział po raz 20. z rzędu, już od pewnego czasu przygotowywali się na pożegnanie ulubieńca miejscowej publiczności. Na terenie kompleksu Melbourne Park można obejrzeć plakaty ze zdjęciem tenisisty i napisem "Dzięki za wspomnienia Rusty", zwracając się do niego przydomkiem.

 

 

Hewitt wygrał 30 turniejów w karierze. Wraz z drużyną narodową dwukrotnie zdobył Puchar Davisa (1999 i 2003). Po zakończeniu kariery będzie pełnił funkcję kapitana Australii w tych rozgrywkach.

 

PAP