Grupa I rozpocznie się starciem obrońców tytuły, reprezentacji Francji, z niespodzianką mistrzostw - Białorusią, która w fazie głównej znalazła się dzięki zwycięstwu nad Islandią (39:38) oraz wygranej Chorwacji ze Skandynawami.

 

Dla Francuzów porażka z Polską była pierwszą od czterech lat na Mistrzostwach Europy. - Musimy myśleć pozytywnie. Wiedzieliśmy już przed turniejem, że wszystkie kontuzje w zespole nie pozwolą nam, aby perfekcyjnie spisać się w fazie grupowej - powiedział trener Francuzów Claude Onesta.

 

Starcie dobrych znajomych

 

Po raz drugi w ostatnich trzech dniach Macedończycy spotkają się z rywalem z byłej Jugosławii. Dzięki remisowi w ostatnich sekundach z Serbią, awansowali do następnego etapu EHF Euro 2016. Teraz zmierzą się w Krakowie z reprezentacją Chorwacji. Macedonia wygrała pierwszy w historii mecz obu zespołów (w 1997 roku), jednak następne trzy przegrała. Ostanie spotkanie podczas ubiegłorocznych Mistrzostw Świata w Katarze wygrali Chorwaci 29:26. 

 

– Graliśmy ze sobą wiele razy i nie wiem, czym możemy siebie zaskoczyć. Wszystko się okaże na parkiecie – przyznał chorwacki lewoskrzydłowy Manuel Strlek.

 

Norwegowie na pierwszy ogień

 

Grupa I, to grupa, w której znalazła się także Polska. Kolejnym rywalem biało-czerwonych, będzie w sobotę Norwegia. Według asystenta trenera polskiej reprezentacji Jacka Będzikowskiego to o tym meczu należy teraz myśleć.

  

- Przestańmy śpiewać hymny pochwalne. Z Francją rzeczywiście zagraliśmy świetny mecz, zawodnicy dzięki temu mogli się poczuć jeszcze bardziej pewni siebie. Ale to nie powinno przeszkadzać w koncentracji przed następnym przeciwnikiem - powiedział asystent Michaela Bieglera.

 

- Z grupy Norwegia wyszła z kompletem czterech punktów, a w cieniu pozostawiła m.in. Chorwację, która jest zawsze murowanym kandydatem do medali - dodał.

 

- Norwegowie to typowy styl skandynawski, czyli dobra, twarda obrona, szybki kontratak, drużyna grająca bardzo dobrze taktycznie, posiadająca młodych, ale głodnych sukcesu zawodników - ocenił.

 

Białoruś to "dobra rosyjska szkoła" 

 

W poniedziałek biało-czerwoni zmierzą się z Białorusią, która do dalszych rozgrywek awansowała z trzeciego miejsca w grupie B.

 

- Białoruś to z kolei szkoła rosyjska. Dobre przygotowanie techniczne, szukanie gry z obrotowym, rzut z podłoża. Przede wszystkim niewygodna drużyna, która tutaj pokazała, że może być groźna. Posiadająca światowej klasy zawodników, jak Siarhiej Rutenka. W ostatnich czasach wszystkie spotkania, które z nimi rozgrywaliśmy, nie były łatwe. Chociażby na ME w Danii przed dwoma laty dosłownie rzutem na taśmę wyrwaliśmy im zwycięstwo - przypomniał Będzikowski.

 

Chorwaci - cwaniacy boiskowi

 

Z kolei w środę Polska spotka się z Chorwacją, która przez większość fachowców stawiana jest w gronie faworytów.

  

- Chorwaci to bałkańska szkoła: doskonałe indywidualne wyszkolenie zawodników, oparte na technice, a czasami... szaleństwie. Ten styl charakteryzuje też cwaniactwo boiskowe. Oni potrafią czasami sprowokować, czasami zagrać bardzo niekonwencjonalnie - podsumował drugi trener reprezentacji.

 

Biało-czerwoni rozpoczną drugą fazę ME z dorobkiem czterech punktów, podobnie jak Norwegowie. Dwie najlepsze drużyny awansują do półfinałów.

 

zprp.pl, PAP