- Jeśli pomyślimy o czasach sprzed dekady, Akademia pracowała wtedy lepiej - powiedział George Clooney w rozmowie z "Variety". Aktor przypomniał, że jeszcze dziesięć lat temu nominacje dla osób czarnoskórych nie były zaskakujące - choćby dla Dona Cheadle'a czy Morgana Freemana. - Nagle czuję, że idziemy w złym kierunku - dodał.

 

- Pomyślcie o liczbie nominowanych Afroamerykanów. (...) Jak wiele możliwości do wystąpienia w filmach mają przedstawiciele mniejszości, a zwłaszcza w jakościowych filmach? - pytał Clooney. - Wydaje mi się, że Afroamerykanie mają rację, że przemysł filmowy nie daje im odpowiedniej reprezentacji - dodał.

 

Według aktora, Hollywood ma także inne problemy. Artysta zauważył, że choćby w latach 40. wiele głównych ról przypadało kobietom. - Obecnie kobieta po czterdziestce ma problemy z otrzymaniem głównej roli - zauważył.

 

Krytyka nominacji do Oscarów

 

Krytycznie do tegorocznych nominacji do Oscarów odnosi się wielu ekspertów i artystów. Na bojkot tegorocznej gali zdecydowali się reżyser Spike Lee oraz aktorka Jada Pinkett Smith, żona Willa Smitha. Cheryl Boone Isaacs, pierwsza afroamerykańska prezydent Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej, wystosowała w poniedziałek oświadczenie, w którym zapewniła, że zadba o "zróżnicowanie" członków Akademii, co ma wpłynąć na decyzje podejmowane przez nią.


W efekcie nabór w 2016 roku do Akademii ma uwzględniać osoby różnej płci i koloru skóry, a także etniczności czy orientacji seksualnej. Jak jednak zauważył "The Hollywood Reporter" prawdziwa zmiana dokona się dopiero wtedy, kiedy starsi członkowie Akademi... umrą. Na ten moment 93 proc. z nich to osoby białe, a 76 proc. to mężczyźni.

 

variety.com