38-latek przyznał się do porwania, przetrzymywania i narkotyzowania ofiary. Zaprzecza jednak, jakoby miał nią wykorzystywać seksualnie.

 

 

Pigułka gwałtu w truskawkach i soku pomarańczowym

 

Według ustaleń policji szwedzki lekarz podał kobiecie do soku i truskawek tzw. pigułkę gwałtu. Później nieprzytomną kobietę zawiózł swoim autem do Kristinstad na południu Szwecji.     

                                                

38-letni porywacz miał pobrać od kobiety krew, by później sprawdzić, czy nie jest nosicielką chorób wenerycznych. Chciał uprawiać z nią seks bez zabezpieczenia.

 

Na miejscu znaleziono także gumowe maski, które mężczyzna miał nosić podczas porwania.

 

 

Przypadkowe uwolnienie


Do uwolnienia kobiety doszło przypadkiem. Kiedy lekarz dowiedział się, że ofiara od kilku dni jest poszukiwana przez służby w całym kraju, zawiózł ją na komisariat, aby powiedziała, że są parą i odwołano poszukiwania. Mężczyzna miał ze sobą broń.

 

Policjanci postanowili jednak porozmawiać z kobietą na osobności. Wtedy opowiedziała, co naprawdę działo wydarzyło się w trakcie jej zaginięcia. Proces porywacza rozpocznie się 25 stycznia w Sztokholmie.   

 

Prawniczka lekarza, Mari Scharub, podkreśliła, że mężczyzna jest "pogrążony w depresji". - Gdy zgłosił się na policję, chętnie współpracował. Bardzo żałuje, tego co zrobił - przyznała.

 

 

 

CNN, fot. PAP/EPA/Swedish Police/HANDOUT