- Ta debata pokazała, jak mizerne są argumenty przeciwników rządu Prawa i Sprawiedliwości - komentował prof. Zdzisław Krasnodębski z PiS. Stwierdził, że podczas debaty nie padła odpowiedź na "kluczowe pytanie, które zadał pan prof. Legutko" - także z PiS - dotyczące tego "na jakich to materiałach i danych empirycznych opiera swą decyzję Komisja". 

 

- Tak naprawdę usłyszeliśmy same slogany – dodał Krasnodębski.

 

Sporo ludzi życzliwych

 

Natomiast Ryszard Czarnecki (PiS) stwierdził, że debata była niepotrzebna, bo "sugeruje, że w Polsce dzieje się coś złego", jednak podsumował ją jako spotkanie "z happy-endem". 

 

- Trzy świetne wystąpienia pani premier i nagle okazało się, że mamy w europarlamencie sporo przyjaciół, ludzi nam życzliwych - ocenił eurodeputowany. Jego zdaniem premier Beata Szydło swoim "bardzo stonowanym stanowiskiem, spokojnymi wystąpieniami spowodowała, że nawet ci, którzy Polskę atakowali ostro dziś byli tacy powiedziałbym dość spolegliwi".

 

Olbrycht: środowiska radykalne atakowały Unię

 

- To było zadziwiające, jak środowiska radykalnie i antyeuropejskie obudziły się i zaczęły atakować przede wszystkim Unię za wszystkie możliwe działania - komentował Jan Olbrycht, eurodeputowany Platformy Obywatelskiej. - Mało tego, to są środowiska, które tutaj są znane ze swoich bardzo czytelnych sympatii prorosyjskich. To właśnie Ci najbardziej znani posłowie występowali z absolutnym poparciem dla rządu polskiego - dodał europoseł Platformy.