Po wczorajszym horrorze z happy endem, jakim był wygrany jedną bramką mecz z Macedonią, nasi zawodnicy dziś byli wyjątkowo powściągliwi.

 

-  Wiadomo, że chcielibyśmy jak najwyżej pokonać przeciwnika, ale tak się nie da - stwierdził Piotr Grabarczyk.

 

Polscy piłkarze ręczni, którzy pewni są już awansu do kolejnej rundy, zmierzą się jutro z faworytami mistrzostw Europy. Unikali jasnych deklaracji, nie chcieli wskazywać zwycięzców.

 

- Nie znam się na przyszłości, ale w sporcie jest tak, że w każdą stronę może pójść: możemy wygrać, możemy przegrać, możemy zremisować - podsumował w stylu legendarnego trenera piłkarskiego Kazimierza Górskiego Marcin Wichary.

 

Znów będzie horror zakończony jednobramkowym zwycięstwem? 

 

- Chcielibyśmy wygrywać każdy mecz większą ilością bramek. Przed jutrem nastawiamy się na zwycięstwo, te dwa punkty przydadzą się w dalszej grze. Francja jest  faworytem. Jednak każda drużyna ma słabszy mecz w turnieju, mam nadzieję, że jutro Francja będzie miała ten słaby dzień -  skomentował skrzydłowy reprezentacji Jakub Łucak.

 

W niedzielę biało-czerwoni pokonali Macedonię 24:23 i zapewnili sobie awans do drugiej rundy grupowej turnieju. Dwa dni wcześniej wygrali z Serbią 29:28.

 

Transmisja wtorkowego spotkania z Francją w Polsacie i Polsacie Sport od godziny 20.00.