Rakieta Falcon 9 wystartowała w niedzielę z Kalifornii w Stanach Zjednoczonych.  Misja miała na celu umieszczenie na orbicie satelity Jason 3 do monitorowania klimatu. Następnym etapem miało być sprowadzenie rakiety na Ziemię.

 

Jak poinformował właściciel SpaceX, miliarder Elon Musk, rakieta wróciła, ale nie był to zupełnie udany lot.  Wyjaśnił, że chwilę po wylądowaniu złamała się jedna noga rakiety. Falcon 9 nie utrzymała się w pionie, przewróciła się i eksplodowała.

 

 

Pierwszy raz w historii lotów kosmicznych rakieta nośna Falcon 9 powróciła na Ziemię 21 grudnia 2015. Wówczas wróciła w miejsce startu, a nie na unoszącą się na wodzie Pacyfiku barkę. Poprzednie próby kończyły się niepowodzeniem.

 

Technologia zostanie dopracowana

 

Budowa jednej rakiety Falcon 9 to koszt 60 mln dol., ale paliwo niezbędne do podróży na orbitę to "tylko" 200 tys. Jeśli technologia zostanie jednak dopracowana, transport na orbitę stanie się znacznie tańszy.  Naukowcy chcą, by Falcon 9 stał się maszyną wielokrotnego użytku.

 

- Ponowne uzycie rakiety to przełom. Musi on się udać, jeśli chcemy nowego poziomu lotów kosmicznych - stwierdził własciciel SpaceX na spotkaniu w Massachusetts Institute of Technology.

 

NASA po wycofaniu cztery lata temu ze służby kosmicznych wahadłowców korzysta z usług prywatnych firm - SpaceX i Orbital Sciences - którym zleca dostarczanie ładunków na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

 

 

Reuters