Na początku meczu stroną dominującą byli Szwedzi, którzy bardzo aktywnie bronili i starali się szybko przechodzić z defensywy do ataku. Niemcy sytuację opanowali dopiero po 10 minutach, wówczas ze stanu 5:9 doprowadzili do remisu 10:10.

 

W tym momencie zespół islandzkiego trenera Dagura Sigurdssona dostał dwie kary. Szwedzi świetnie wykorzystali przewagę i zdobyli dwa gole. Niemcy, już grając w komplecie, próbowali szybko odrobić straty, ale zamiast tego stracili kolejne dwie bramki. Na przerwę schodzili przegrywając 13:17.

 

Przebudzenie Niemców

 

Minęło zaledwie pięć minut drugiej połowy i z czterobramkowego prowadzenia drużyny trenera Staffana Olssona nic nie zostało (18:18). Szwedzi przestali twardo bronić i zawodzili w ataku: albo fatalnie pudłowali, albo nieprawdopodobnymi interwencjami zatrzymywał ich Andreas Wolff.

 

Niesieni niesamowicie głośnym dopingiem swoich kibiców Niemcy nie zwalniali tempa i wyszli na prowadzenie 22:20, które jeszcze podwyższyli grając w przewadze (24:20).

 

Niewykorzystana szansa w końcówce

 

Później ton wydarzeniom na parkiecie znów zaczęli nadawać Szwedzi i w czwartym meczu rozgrywanym we Wrocławiu na tych mistrzostwach doszło do czwartej emocjonującej końcówki. Na minutę przed końcem Skandynawowie przegrywali już tylko 26:27 i mieli piłkę. Popełnili jednak prosty błąd i Finn Lemke pobiegł sam na bramkarza. Nikt go nie atakował, ale nawet nie trafił w bramkę. Piłkę ponownie mieli Skandynawowie. Na sekundy przed końcową syreną na rzut zdecydował się Lukas Nilsson, ale piłka poszybowała nad poprzeczką.

 

W tabeli grupy C z 3 punktami prowadzą Hiszpanie, którzy dziś tylko zremisowali ze Słowenią 24:24. Niemcy i Szwedzi mają po 2 punkty, a Słowenia jeden.

 

Duńczycy pewni awansu

 

W innym wieczornym spotkaniu Dania pokonała w Gdańsku Czarnogórę 30:28 (14:16) i zapewniła sobie awans do drugiej fazy turnieju. W pierwszym spotkaniu grupy D Rosja wygrała w Ergo Arenie z Węgrami 27:26 (14:10).

 

Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem ekipy z Bałkanów 16:14. Co prawda po wznowieniu gry Duńczycy zdobyli w ciągu 120 sekund trzy bramki z rzędu, jednak Czarnogórcy cały czas dotrzymywali im kroku.

 

Losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero w końcówce. W 54. minucie był jeszcze remis 28:28. Od tego momentu zespół prowadzony prze trenera Ljubomira Obradovica nie zdołał powiększyć swojego dorobku. Z kolei dla Skandynawów do siatki trafili Jesper Noddesbo i Henrik Toft Hansen, dzięki czemu Duńczycy mogli cieszyć się z ciężko wywalczonego zwycięstwa.

 

PAP