Polacy od początku meczu mieli problemy ze skutecznością w ataku. Po 15. minutach przegrywali już 2:6 i później przez większość meczu musieli odrabiać straty.

 

Kamil Syprzak natchnął biało-czerwonych

 

Po golu Adama Wiśniewskiego z kontry Polacy zmniejszyli stratę do dwóch bramek. Później koncertową grę w ataku rozpoczął Kamil Syprzak, który skutecznie wykończył trzy kolejne akcje w ataku i po 20. minutach podopieczni Michaela Bieglera tracili do rywali już tylko jedną bramkę (8:9).

 

Niestety, później Polacy zanotowali słabszy okres gry. Macedończycy wykorzystali dwie minuty w przewadze i objęli prowadzenie 13:10. Ostatecznie na przerwę schodzili wygrywając 13:11.

 

Szmal stanął na wysokości zadania

 

W drugiej połowie w bramce Polaków wreszcie przebudził się Sławomir Szmal, który odbił trzy rzuty rywali. Nasi reprezentanci byli bardziej skuteczni. Po rzucie Michała Jureckiego w 36. minucie gry wyrównali (15:15).

 

W 43. minucie klasą znów błysną Szmal. Najpierw obronił groźny rzut Kirila Lazarova, a chwilę później dobitkę skrzydłowego. Sędziowie odgwizdali przy tej akcji rzut karny dla Macedonii, ale rywale nie zamienili go na bramkę. Po drugiej stronie parkietu karnego wykorzystał za to Bartosz Jurecki i gospodarze turnieju objęli prowadzenie 18:17.

 

Ostatnie 10. minut to, tak jak w meczu z Serbią, thriller w wykonaniu biało-czerwonych. Najpierw utrzymali jednobramkową przewagę (20:19) grając przez dwie minuty w osłabieniu, a później ją powiększyli po szczęśliwie wykończonej akcji, gdy sędziowie pokazywali "grę pasywną".

 

Przy prowadzeniu 22:20 Piotr Chrapkowski otrzymał trzecią karę dwóch minut i musiał zejść z placu boju. Grający w osłabieniu Polacy wydarli jednak piłkę Macedończykom, a kontrę efektownie wykorzystał Krzysztof Lijewski. Biało-czerwoni objęli prowadzenie 23:20. Gdy chwilę później podwyższył Michał Jurecki, wydawało się, że nic nie jest w stanie zagrozić wynikowi. Szmal i spółka prowadziłi 24:20, a do końca meczu pozostało 2:30 minuty.

 

Wydawało się, że losy meczu zostały rozstrzygnięte

 

W końcówce podopieczni Michaela Bieglera zagrali jednak katastrofalnie. Oddawali rzuty z nieprzygotowanych pozycji lub w dziecinny sposób tracili piłkę. W efekcie w ciągu dwóch minut stracili trzy bramki z rzędu.

 

Macedończycy przejęli piłkę na 20 sekund przed ostatnią syreną, kiedy przegrywali 23:24. Ich trener wziął czas. Po chwili rzut Lazarova zablokowali jednak polscy obrońcy i gospodarze po raz drugi na tych mistrzostwach, po niezwykle dramatycznej końcówce, triumfowali.

 

PAP, polsatnews.pl