W 2014 roku lokalne władze, chcąc zaoszczędzić na wydatkach, zrezygnowały z poboru wody z wodociągów w Detroit. Zamiast tego wodę wodociągową do picia i celów gospodarczych zaczęto pobierać z pobliskiej rzeki.

 

Mieszkańcy natychmiast zauważyli różnicę. Woda miała zły smak i dziwny kolor. Szybko okazało się, że była skażona. U wielu dzieci lekarze wykryli duże stężenie ołowiu we krwi, a mieszkańcy przestali korzystać z wody płynącej z kranu, zastępując ją wodą butelkowaną. 

 

Gubernator stanu Michigan zwrócił się do prezydenta o pomoc. Jak ocenił, na naprawę szkód potrzebnych będzie teraz aż 30 mln dolarów. Pierwsze 5 milionów miasto dostać ma jeszcze w tym miesiącu.

 

Prokurator federalny poinformował, że śledztwo, które ma wskazać winnych kryzysu i zbadać wszystkie jego okoliczności, trwa.

 

Polsat News