Wrocławska prokuratura apelacyjna  opisała aferę w ponad 60 tomach, a zajęło jej to ponad pięć lat śledztwa - informuje serwis wyborcza.biz.


"Śledztwo obejmuje większość ogólnopolskich sieci handlowych oraz niemal wszystkich większych producentów wód, napoi i alkoholi funkcjonujących na polskim rynku. Ten rynek charakteryzuje się bardzo dużą konkurencją. Bardzo ciężko było wejść dostawcy towarów do sieci handlowej albo rozszerzyć asortyment towarów do sprzedaży" - napisano w aktach sprawy.


Łapówki dawali przedstawiciele 49 firm


W sprawę zamieszani są kupcy (osoby na kierowniczych stanowiskach, które decydowały, który towar znajdzie się na sklepowych półkach) sieci handlowych Kaufland, Carrefour, Real i Makro C&C, którym mieli wręczać łapówki przedstawiciele 49 firm, jak Sobieski, Ustronianka, Red Bull, Zbyszko czy Dębowa Polska, ale też firma produkująca desery.

Prokuratorzy ustalili, że w sklepach znanych sieci "ukształtowała się praktyka, w której wprowadzenie towaru do dużej sieci handlowej możliwe było niejednokrotnie wyłącznie dzięki wręczeniu łapówki kupcowi (...)".


4 mln łapówek dla kupca Kauflandu

 

Wyborcza.biz przypomina, że początkiem śledztwa było zatrzymanie głównego kupca Kauflandu. Paweł S. został złapany na gorącym uczynku, gdy pod koniec kwietnia 2010 roku przyjmował od handlowców 15 tys. zł w banknotach po 200 zł. Akcja była ustawiona przez policję i nosiła kryptonim "Kufel". Prokuratura zarzuca Pawłowi S. przyjęcie ponad 4 mln zł łapówek.


Proceder szkodził hipermarketom


Choć sprawa dotyczy kilku największych sieci handlowych w Polsce, najbardziej odbiła się na hipermarketach Kaufland, bo to osobom związanym z tymi sklepami postawiono najwięcej zarzutów. To właśnie władze tej firmy zawiadomiły prokuraturę. Jednak śledczy już o sprawie wiedzieli, bo w tym samym czasie zgłosił się do nich jeden ze świadków i opowiedział o procederze. Oba zdarzenia dały początek ogromnemu śledztwu.

 

Kilka tygodni po rozpoczęciu śledztwa Kaufland złożył do prokuratury wniosek, w którym zastrzegł, że będzie się domagał od S. naprawienia szkody i przekazania sieci pieniędzy pochodzących z łapówek za narażenie firmy na straty, a także na utratę dobrego imienia.

 

Proceder szkodził hipermarketom, bo na półkach lądowały towary "za łapówkę", a nie te, które przyniosłyby im najwięcej zarobku.

 

Wyborcza.biz