Organizatorzy mówili, że chcieli w ten sposób pokazać, iż nie wszyscy na Węgrzech popierają premiera tego kraju Viktora Orbana, oraz wesprzeć Polaków, którym nie podobają się rządy Prawa i Sprawiedliwości. W tłumie demonstrantów znajdowały się zarówno młode osoby, jak i starsi.


Przedstawiciel KOD Sławomir Miłow powiedział, że przyszłość Europy to młodzi ludzie, tacy jak ci, którzy zorganizowali sobotnią demonstrację. - Dziś ta manifestacja jest niewielka, ale my też zaczynaliśmy dwa miesiące temu od 200 osób. Dziś tworzy nam się młodzieżówka, przychodzą na nasze spotkania ludzie poniżej trzydziestki, którzy interesują się losami swojego kraju. Nie należy im przeszkadzać – stwierdził Miłow.


"Wolność, równość, demokracja"


Demonstranci trzymali flagi polskie i unijne, w tym największą flagę UE z napisem "HELP". Na transparentach napisano: "Za waszą i naszą demokrację", "Polska - Węgry razem w Unii Europejskiej", "Jesteśmy z wami". Niektóre osoby miały narzucone na ramiona biało-czerwone flagi. Skandowano "Wolność, równość, demokracja", odśpiewano też hymny państwowe Polski i Węgier. Na asfalcie przed ambasadą napisano kredą "UE - demokracja".

 

W adresowanym do zebranych i odczytanym publicznie liście z Warszawy Mateusz Kijowski z KOD zapewniał Węgrów o "łączącej oba narody wspólnej sprawie". "Odchodzimy w obu krajach od obyczaju demokracji, a system jest demolowany. Musimy znów wspólnie walczyć, wspierać się i współpracować" - napisał przedstawiciel KOD.


Organizatorzy nie przekazali żadnej petycji


W polskiej ambasadzie przebywał w tym czasie zastępca ambasadora Michał Andrukonis, który wyraził gotowość wyjścia do demonstrantów, jeśli "będzie takie życzenie". Mimo stosunkowo niskiej temperatury wynoszącej 5 stopni Celsjusza część okien placówki była otwarta, jednak organizatorzy nie przekazali żadnej petycji na ręce ambasadora.


PAP, fot. PAP/EPA/Balazs Mohai