W piątek w gdańskim Sądem Okregowym odbyło się organizacyjne posiedzenie w sprawie procesu dotyczącego afery Amber Gold. Sąd podjął decyzję, że sprawa rozpocznie się 21 marca.

 

- Sąd był przygotowany do procedowania na przełomie lutego i marca, ale przesunął termin na wniosek obrońcy oskarżonej. Obrońca uzasadniała wniosek koniecznością przygotowania się do rozprawy - poinformował Tomasz Adamski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku.

 

Obrona chce przesłuchania 19 tys. osób

 

Przed sądem staną były prezes spółki Marcin P. i jego żona Katarzyna P., oskarżeni m.in. o oszustwo znacznej wartości i pranie brudnych pieniędzy. Już teraz wiadomo, że samo postępowanie trwać będzie długo. Adwokat Marcina P. Michał Komorowski poinformował, że proces jest "skomplikowany pod względem objętościowym". Obrońcy oskarżonych chcą, aby przesłuchani zostali wszyscy poszkodowani, czyli blisko 19 tys. osób.


Piątkowe posiedzenie sądu było zamknięte dla mediów. Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku  poinformował, że dotyczyło ono głównie kwestii organizacyjnych. Ustalono m.in., że rozprawy będą się odbywały się 2-3 razy w tygodniu, a pierwsze 2-3 terminy sąd przeznaczy na przesłuchanie oskarżonych. Na kolejne będą wzywani świadkowie.

 

Michał Komorowski, obrońca Marcina P., zaznaczył, że sąd odrzucił część jego wniosków dowodowych, nie chciał jednak ujawnić, czego owe wnioski dotyczyły. Zaznaczył też, że będzie się domagać, aby sąd przesłuchał każdą z poszkodowanych osób.

 

- Uważamy, że są kwestie, które nie zostały dostatecznie wyjaśnione w trakcie postępowania przygotowawczego - stwierdził Komorowski.

  

Zawłaszczone miliony ciułaczy

 

Akt oskarżenia ws. afery liczy prawie 9 tys. stron i wpłynął do sądu pod koniec czerwca. Według prokuratury Marcin P. i jego żona w latach 2009-12, posługując się tzw. piramidą finansową, oszukali w sumie niemal 19 tys. klientów spółki na blisko 851 mln zł. Oboje zostali też oskarżeni m.in. o pranie brudnych pieniędzy, które wyłudzili od swoich klientów. Według prokuratury Katarzyna i Marcin P. działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i uczynili z tej działalności stałe źródło dochodu.  W czasie śledztwa żadne z nich nie przyznało się do stawianych zarzutów. Małżonkowie odmawiali składania zeznań. Grozi im do 15 lat pozbawienia wolności.

 

Marcin P. na proces oczekuje w areszcie w Gdańsku, do którego został przewieziony w sierpniu z aresztu śledczego w Piotrkowie Trybunalskim.

 

- Z uwagi na zapewnienie mu bezpieczeństwa przebywa on w jednoosobowej, monitorowanej celi - mówi rzecznik prasowy Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Gdańsku, mjr Robert Witkowski.

 

Katarzyna P. przebywa w areszcie śledczym w Grudziądzu, gdzie działa oddział położniczo-ginekologiczny oraz są warunki do opieki nad małym dzieckiem. Podczas wcześniejszego pobytu w areszcie oskarżona zaszła bowiem w ciążę, a ojcem dziecka jest więzienny strażnik.

 

Polsat News, PAP